Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Kadra odpoczywa, Obraniak dementuje

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Odwołane treningi i problem z Ludovikiem Obraniakiem - takie były dwa najważniejsze tematy podczas poniedziałkowego briefingu reprezentacji Polski.

- Nie jestem częścią grupy i nie czuję się zintegrowany z resztą zespołu. Przez niektórych nie jestem mile widziany na zgrupowaniach - wypalił pochodzący z Francji pomocnik w wywiadzie dla magazynu "Surface". Podobno wypalił, bo w poniedziałek - tym razem w polskich mediach - stanowczo odciął się od tez zawartych w tekście. Potwierdził, że coś takiego powiedział, ale zaznaczył, że odnosiło się to do jego pierwszego meczu w naszej reprezentacji, który miał miejsce w 2009 roku. Jeszcze za kadencji Leo Beenhakkera (strzelił w debiucie dwie bramki, a biało-czerwoni pokonali wówczas 2:0... Grecję).

Obraniak zaznaczył, że jest zbulwersowany brakiem etyki dziennikarzy "Surface", którzy po prostu "przekleili jego słowa do teraźniejszości".

Odwołanie części treningów to z kolei autorski pomysł piłkarzy. - Właśnie mamy najcięższy dzień w cyklu przygotowań do Euro, więc sami zgłosili selekcjonerowi, że czują się przemęczeni po sobotnim spotkaniu z Andorą. Z trybun wyglądało to może na lekki mecz, ale każdy z piłkarzy zostawił trochę zdrowia. Dlatego poprosili o jedne zajęcia dziennie. Zamiast dwóch treningów będzie jeden mocniejszy - tłumaczył Rząsa.

W efekcie kadra Smudy ćwiczyła w poniedziałek tylko raz, przed południem. W ciszy i spokoju, bo w odróżnieniu od niedzieli na trybunach stadionu Polonii Warszawa nie było kibiców (dzień wcześniej przyszło prawie 5 tysięcy). Jedyne, co rzucało się w oczy, to opatrunek na nodze Roberta Lewandowskiego, ale jak zapewnił Rząsa, nie jest to nic poważnego. - Robert miał lekkie stłuczenie łydki, ale to kosmetyczny uraz. Nie ma problemów z jego zdrowiem. Po prostu woleliśmy dmuchać na zimne - podkreślał.

Po powrocie z treningu do hotelu Hyatt piłkarze zjedli obiad, następnie przeszli odnowę biologiczną. Resztę dnia mieli do swojej dyspozycji.

- Tylko od nich zależy, jak spędzą ten czas. Mogą na przykład spotkać się z rodzinami. Jeśli do tego dojdzie, to zapewne gdzieś na mieście - zapowiadał Rząsa.

Hubert Zdankiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.