Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Trener Smuda nigdy niczego mi nie obiecywał

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rozmowa z Eugenem Polanskim, pomocnikiem reprezentacji Polski

Macie jakiś problem z Ludovikiem Obraniakiem? Ostatnio narzekał na łamach francuskiej prasy, że nie jest dostatecznie zintegrowany z resztą zespołu.

Nie. Zdziwiłem się nawet, gdy o tym usłyszałem. Ja jestem bardzo blisko koło Ludo na boisku i poza nim i muszę powiedzieć, że to fajny gość. Dużo się śmieje, żartuje. W ogóle nie dawał nam odczuć, że ma jakiś problem. Szczerze mówiąc nie wierzę, że on naprawdę to powiedział. To chyba jakieś prasowe przekłamanie.

Może problemem jest bariera językowa?

Raczej nie. Ludo dużo rozumie, podobnie jak Damien [Perquis - red.]. Obaj próbują rozmawiać z nami po polsku i idzie im coraz lepiej. A jak nie dają rady, to podpierają się angielskim i francuskim. Nie ma problemu z komunikacją.

Czy przez ten niespełna rok od debiutu w reprezentacji Polski nigdy nie żałował pan swojej decyzji? Zwłaszcza po tych wszystkich komentarzach, podających w wątpliwość pana polskość.

Nie. Wiedziałem, że to dobra decyzja już w chwili, gdy po raz pierwszy usłyszałem przed meczem polski hymn. Oczywiście, że słyszałem dużo nieprzychylnych i nieprawdziwych opinii na mój temat, ale nigdy się nimi nie przejmowałem. Każdy może myśleć i mówić, co chce. Myślę, że przez ten rok pokazałem, że nie gram w polskiej kadrze tylko dla udziału w mistrzostwach Europy. Jestem z tym zespołem całym sercem.

Wygląda na to, że pana partnerem w środku pola będzie w meczu z Grecją Rafał Murawski. Jest pan zadowolony czy może lepszy byłby Dariusz Dudka?

To nie jest tak, że ja jestem pewniakiem. Ja tak nie uważam. Trener niczego mi nie obiecywał.

To żadna tajemnica, że jest pan ulubieńcem Franciszka Smudy. Jego odkryciem.

To tylko tak wygląda, bo do tej pory zawsze grałem. Trener nie robi jednak ze mną nic innego przy śniadaniu niż z innymi. Po kolacji też nie (śmiech). A tak poważnie, to mamy w środku pola trzech do gry, a nawet czterech, bo jest jeszcze Adam Matuszczyk. Trener ma z kogo wybierać. Jak dla mnie nie ma różnicy, czy Dudka, czy Murawski. Z jednym i z drugim dobrze się dogaduję.

Murawski jest chyba kreatywniejszy, więc przy nim częściej zabezpiecza pan tyły. Przy Dudce jest na odwrót.

Ja bym tak tego nie dzielił. Każdy, kto gra na tej pozycji, musi umieć jedno i drugie. Dudka też potrafi być groźny w ofensywie. Przypomnijcie sobie choćby mecz z Niemcami w Gdańsku [miał udział przy trafieniu Roberta Lewandowskiego - red.].

Trener odwołał w najbliższych dniach popołudniowe treningi na prośbę piłkarzy. Czy to oznacza, że według was za mocno trenowaliście w Austrii?

Nie za mocno, ale jeśli jest możliwość przećwiczyć wszystko na jednym treningu, nie ma przecież potrzeby, aby to dzielić. Poza tym zostały już tylko dni do bardzo ważnego meczu, musimy trochę odpocząć, żeby odzyskać świeżość na Grecję.

Od gry defensywnych pomocników dużo będzie zależeć, bo mamy problem z obroną. Perquis miał kontuzję, Sebastian Boenisch długo nie grał. Marcin Wasilewski został przesunięty awaryjnie z prawej strony na środek.

Nie przesadzajmy. Damien i Wasyl bardzo dobrze ze sobą współpracują. Najlepszy zresztą dowód, że mając ich obu w środku, nie tracimy ostatnio bramek. Poza tym to nie jest tak, że tylko oni są od bronienia. Cały zespół za to odpowiada.

Nie ma pan wrażenia, że Grecy są przez polskich kibiców trochę niedoceniani? Mówimy przecież o drużynie, która ograła w eliminacjach Chorwatów, a przez ostatnie dwa lata straciła więcej niż jednego gola w tylko jednym meczu.

Najważniejsze, że my ich nie lekceważymy. Wiemy, że są świetni w defensywie, bronią się praktycznie całym zespołem. Nie grają efektownie i nie forsują tempa, co niespecjalnie podoba się kibicom. Musimy uważać na ich długie piłki. Nie możemy rzucić się od pierwszych minut na hurra, bo mogą nas skontrować i zrobi się niewesoło. Najważniejsze będzie w tym meczu, żebyśmy pierwsi nie stracili bramki.

@RY1@i02/2012/108/i02.2012.108.00000160a.803.jpg@RY2@

Donat Brykczyński/REPORTER

Eugen Polanski przez nieżyczliwych jest zaliczany do grupy "farbowanych lisów". Nie zmienia to faktu, że gra dla Polski z pełnym zaangażowaniem

Notował w Warszawie Hubert Zdankiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.