Trener chce zagrać na zero z tyłu
Reprezentacja Polski z powodu fatalnego stanu murawy nie mogła trenować na Stade Velodrome. Wojciech Szczęsny wciąż nie wrócił do pełnej sprawności. To jedyny problem
Chociaż mistrzostwa Europy trwają dopiero niespełna dwa tygodnie, to murawy przygotowane przez Francuzów są w coraz gorszym stanie. Legendarny trener Guy Roux stwierdził nawet wprost: - Znamy się na budowie airbusów, ale na piłkarskiej trawie na pewno nie.
Ofiarą tej nieznajomości tematu padli też reprezentanci Polski, którzy w Marsylii nie mogli odbyć oficjalnego treningu na Stade Vélodrome, gdzie dziś odbędzie się ostatni grupowy mecz biało-czerwonych z Ukrainą (początek o godzinie 18).
- To nie murawa, to tragedia - mówił wprost selekcjoner Francuzów Didier Deschamps po spotkaniu Trójkolorowych z Albanią właśnie w Marsylii.
Polski sztab skorzystał z możliwości odbycia zajęć w ośrodku Olympique Marsylia, czyli w Centre Robert Louis Dreyfus, a Ukraińcy pozostali w swojej pobliskiej bazie.
- Stan murawy nie będzie miał wpływu na naszą grę. Zresztą byliśmy się po niej przejść i nie jest aż tak dramatycznie - ocenił sytuację Adam Nawałka. - Każdy z nas na pewno grał już w swoim życiu na gorszej nawierzchni niż ta, jaką widzieliśmy - dyplomatycznie powiedział Sławomir Peszko. Jego słowa potwierdził Krzysztof Mączyński, dodając, że warunki będą takie same dla obu zespołów.
A propos warunków: kadrowiczów Nawałki czeka bardziej gwałtowny przeskok. W poniedziałek rano opuszczali deszczowe i pochmurne La Baule, a po krótkim locie wylądowali w upalnej i dusznej Marsylii.
Polacy, którzy mają na koncie cztery punkty, właściwie są już pewni wyjścia z grupy. Otwarta pozostaje kwestia miejsca, jakie w niej zajmą. W przypadku odpowiednio wysokiej wygranej mogą jeszcze wyprzedzić Niemców i zająć pierwsze miejsce. Sęk w tym, że istnieje możliwość, iż triumfator grupy C trafi w 1/8 na znacznie mocniejszego, przynajmniej teoretycznie, rywala niż przeznaczona dla wicelidera Szwajcaria. - W żaden sposób nie kalkulujemy. Założyliśmy sobie przed mistrzostwami strategię, że w każdym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo i nic się pod tym względem nie zmieniło - zastrzegł polski selekcjoner.
Nie zmienia to jednak faktu, że w składzie można się spodziewać zmian związanych choćby z ryzykiem otrzymania w tym turnieju drugiej żółtej kartki przez pięciu piłkarzy, wśród których znajdują się m.in. Mączyński, Peszko i Kamil Grosicki. - Tu też obowiązuje stała zasada. Jedenastkę ogłaszam dzień przed meczem, więc wieczorem piłkarze będą już wiedzieć, kto z nich zagra przeciwko Ukrainie - uciął spekulacje Nawałka.
Jego zawodnicy też unikają przypuszczeń co do decyzji szkoleniowca. - Jestem przygotowany na wszystko. Na to, że wyjdę na cały mecz, że wejdę po przerwie albo tylko na pięć minut, żeby zablokować swoją stronę - oświadczył Peszko. - Cieszę się, że tu w ogóle jestem. Byłem tak zdeterminowany, żeby jechać na te mistrzostwa, że od stycznia poświęciłem na ich rzecz wszystko. Zmieniłem nawet dietę, przyzwyczajenia i styl życia... Udało się, no i jestem - dodał.
Wiadomo jedynie, że wykluczony jest występ Wojciecha Szczęsnego. - Wojtek nadal ma kłopoty z mięśniem czworogłowym i trenuje indywidualnie. Są problemy z wyleczeniem, ale mam nadzieję, że sytuacja zmieni się w najbliższym czasie na korzyść zawodnika - poinformował selekcjoner.
Szkoleniowcy i kadrowicze dość niechętnie odnoszą się do pytań opartych na wieściach z ukraińskiego obozu, gdzie od drugiej porażki z Irlandią Północną dzieje się, delikatnie mówiąc, nie najlepiej. - To ciągle dobry zespół, mający w swoim składzie piłkarzy, którzy zebrali duże doświadczenie między innymi w Lidze Mistrzów - zastrzegł selekcjoner biało-czerwonych. - Oglądaliśmy ich mecze i - zwłaszcza z Niemcami - było widać, jaki mają potencjał. Głównie zwracały uwagę stałe fragmenty gry oraz mocni skrzydłowi - dodał.
Polska reprezentacja wciąż może się pochwalić zerem po stronie straconych goli. Jednocześnie jednak strzeliła tylko jednego. - Jak widać, zdobywając jedną bramkę, można zdobyć cztery punkty. Przy takim potencjale, jaki mamy w ofensywie, zawsze możemy wypracować sobie kilka okazji - tłumaczy Peszko. - A więc nie ma się co martwić, że nie strzelamy wielu goli. Zabezpieczenie z tyłu jest najważniejsze, a trafienia w końcu przyjdą - kontynuuje. - Piłka to przede wszystkim sport zespołowy. Nie liczy się, kto strzela gola, liczy się wynik. A na to na razie chyba nie możemy narzekać - dorzucił Mączyński.
Wokół meczu przewija się - jeszcze wyraźniej niż w Nicei czy Marsylii - temat bezpieczeństwa. - Nic nam nie wiadomo o jakichkolwiek problemach z polskimi kibicami - komentował pytania Nawałka.
Fani z Polski sami zresztą wykazują sporo instynktu samozachowawczego, nie eksponując narodowych barw i reprezentacyjnych koszulek. Marsylia uchodzi za najniebezpieczniejsze miasto mistrzostw i często można usłyszeć przestrogi, by pilnować portfeli i aparatów fotograficznych, a także by nie zapuszczać się w arabskie dzielnice miasta, między innymi do Castellane, w której urodził się Zinedine Zidane. Największe siły policyjne, chociaż pochowane w bocznych uliczkach, zgromadzono w pobliżu Starego Portu, który był areną niedawnych walk angielskich, rosyjskich i miejscowych kiboli.
Polscy kibice tym razem starają się zbierać w większe grupki, a poniedziałkowe mecze planowali obejrzeć w strefie kibica, uważanej za jedno z bezpieczniejszych miejsc. Jednak przed wtorkowym spotkaniem okolice Vélodrome z pewnością staną się już w pełni biało-czerwone.
To nie murawa, to tragedia - mówi selekcjoner Didier Deschamps
@RY1@i02/2016/118/i02.2016.118.00000160a.803.jpg@RY2@
BARTEK SYTA/POLSKA PRESS
Zły stan murawy Stade Vélodrome sprawił, że nasi piłkarze trenowali wczoraj na stadionie Olimpique Marsylia
Rafał Musioł,
Remigiusz Półtorak
Marsylia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu