Zostawili piłkę i poszli na rower
Jestem głodny gry. Grałem z Niemcami ponad 85 minut i przed meczem przeciwko Ukrainie jestem gotowy na 100 proc. Z formą fizyczną jest bardzo dobrze - twierdzi Kamil Grosicki
O tym jednak, czy podstawowy skrzydłowy reprezentacji wyjdzie w Marsylii w pierwszym składzie, zdecyduje dopiero trener Nawałka. Wszystko przez to, że piłkarz Rennes ma już na koncie żółtą kartkę. Ewentualne kolejne upomnienie pozbawiłoby go gry w fazie pucharowej, która jest coraz bardziej prawdopodobna. A w niej wszyscy najlepsi powinni być do dyspozycji selekcjonera.
"Grosik", który ma lekkie stłuczenie na prawej nodze po starciu z Niemcami, nie wyobraża sobie innego rozwiązania i będzie przekonywał selekcjonera, aby ten dał mu jeszcze raz miejsce w wyjściowej jedenastce. - Kartkę dostałem za to, że zablokowałem kontratak rywali, ale zawsze uważam na takie sytuacje. Nie ma obaw, że stanie się coś złego - zapewnia Grosicki i rzeczywiście widać, że ma ogromną ochotę, aby pokazać przydatność dla tej drużyny.
Aż tak łatwo nie odda miejsca Bartoszowi Kapustce, choć 19-latek z Cracovii jest na razie jednym z największych odkryć w polskiej ekipie na Euro i jeszcze nigdy nie zawiódł Adama Nawałki. - Rywalizacja w zespole jest bardzo ważna, na skrzydłach mamy czterech zawodników, którzy starają się o miejsce w pierwszym składzie - mówi Grosicki. Takiego bogactwa żaden selekcjoner nie miał od lat. Widać również, że drużyna Nawałki jest inaczej odbierana niż w ostatnich latach. - Dostałem wiele SMS-ów od kolegów z Francji. Także od kolegi z klubu, Szwajcara Gelsona Fernandesa, który życzył mi, żebyśmy zajęli pierwsze miejsce w grupie, bo wtedy najpewniej na nas nie trafią w 1/8. Czyli się boją... - mówi skrzydłowy Rennes.
Reprezentacja Polski jest już we Francji od półtora tygodnia. Po intensywnych przygotowaniach do spotkań z Irlandią Północną i z Niemcami teraz jest czas na regenerację. Dlatego weekend będzie lżejszy. W sobotę kadrowicze siedli rano na rowery i zwiedzali okolicę. Mimo że ich baza jest położona najdalej na zachód ze wszystkich ekip biorących udział w turnieju, wybrali się jeszcze dalej w tamtym kierunku. W sumie przejechali ponad 10 kilometrów.
Grosicki opowiada o tym, jakie były reakcje okolicznych mieszkańców, gdy kadrowicze jechali na rowerach. - Jak ktoś Niemców naruszy, to wszyscy się cieszą - mówi z lekkim przymrużeniem oka.
- Działamy zgodnie z planem i teraz jest potrzebna odpowiednia doza regeneracji. Monitorujemy zawodników codziennie i wiemy, kiedy wprowadzić zejście z obciążenia. Informacja od zawodników jest taka, że czują się dobrze - mówi Remigiusz Rzepka, trener od przygotowania fizycznego.
Po dwóch meczach widać, że sztab trafił z tym idealnie. Wątpliwości, które pojawiły się w ostatnich grach kontrolnych, przeciwko Holandii i Litwie, we Francji zostały całkowicie rozwiane. Co najważniejsze, ta dyspozycja rośnie najwyraźniej z dnia na dzień. Przynajmniej takie jest odczucie samych zawodników. Robert Lewandowski mówił w czwartek, że czuł się dużo lepiej fizycznie tuż po meczu z Niemcami niż z Irlandią.
- Jesteśmy w stanie utrzymać formę fizyczną. Tak zostało to wszystko zaplanowane - deklaruje Rzepka.
- Nie odnoszę wrażenia, żeby zawodnicy byli sobą znudzeni - twierdzi z kolei dyrektor reprezentacji Tomasz Iwan. - Po tym, jak dobrze rozpoczęliśmy turniej, spadł ciężar emocjonalny. Jeśli do tego dodamy właściwe przygotowanie fizyczne i dobrą organizację, to wszystko jest w porządku. W trzecim spotkaniu nie będziemy grać tylko o honor. To niezwykle komfortowa sytuacja - mówi Iwan. I zaraz podkreśla: - Podchodzimy jednak do tej nowej sytuacji z dużym dystansem. Każdy mecz traktujemy jak finał.
Być może stan ducha tej kadry na obecnym etapie najlepiej diagnozuje Kamil Grosicki - z chłodną głową, choć z marzeniami w tle. - Jesteśmy fajną, skromną ekipą. 1/8 to jest coś, ale my chcemy więcej.
Trenerzy zapewniają: jesteśmy w stanie utrzymać dobrą kondycję fizyczną
Rozchwytywany Bartosz Kapustka
Po kapitalnym występie przeciw Irlandii Północnej i solidnej zmianie, jaką dał w meczu z Niemcami na Euro 2016, piłkarzem Cracovii interesuje się coraz więcej europejskich klubów. Najnowsze tropy, jak donosi dziennik "Corierre dello Sport", prowadzą do Włoch.
Dziennikarze z Italii utrzymują, że Kapustką jest zainteresowany Juventus Turyn. Krótki występ krakowianina na Stade de France oglądała nie tylko jego dziewczyna Klaudia Adamczyk, ale i wysłannik mistrza Włoch. Konkurencję dla "Starej Damy" w wyścigu po 19-letniego reprezentanta Polski ma stanowić AS Roma, klub, którego bramkarzem jest Wojciech Szczęsny. Według portalu Transfermarkt.de, wartość Kapustki wynosi 2,5 mln euro, ale to kwota szacunkowa sprzed rozpoczęcia turnieju Euro 2016. Teraz Włosi utrzymują, że Cracovia będzie mogła dostać za swojego zawodnika nawet 5 mln euro.
Krzysztof Kawa
@RY1@i02/2016/117/i02.2016.117.000001600.804.jpg@RY2@
BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI/PAP
"Grosik" czuje się gotowy, ale o tym, czy zagra, zdecyduje Nawałka
Remigiusz Półtorak
Rafał Musioł
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu