Zlecenia bez składek to wierzchołek góry lodowej
Choć przedsiębiorcy oszczędzają na „optymalizacji zatrudnienia”, wielu uważa, że wyjątki od reguł ubezpieczeń społecznych przeszkadzają uczciwej konkurencji
Temat pojawia się i znika od kilku lat. Teraz powrócił za sprawą wiceministra pracy. Oficjalnie w oskładkowaniu zleceń chodzi o zapewnienie godnych emerytur osobom pracującym na umowach śmieciowych, nieoficjalnie – o ściągnięcie dodatkowych składek (nawet 2,5 mld zł). Jeszcze w ubiegłym roku, gdy sytuacja gospodarcza była dobra, można było myśleć, że pomysł zostanie odłożony na półkę, jak to już wielokrotnie bywało. Z powodu epidemii wpływy ze składek jednak bardzo spadły. Na tyle, że zapowiedzi mogą się stać rzeczywistością. Nie znamy jeszcze szczegółów, ale ze szczątkowych wypowiedzi przedstawicieli rządu możemy już wnioskować, że zmiany dotkną tylko zleceniobiorców. Jak twierdzą organizacje pracodawców i eksperci, mogłoby to pomóc w zwalczeniu jednej z patologii polskiego rynku pracy, jaką jest nierówne obciążenie różnych form zatrudnienia. Zasady pobierania składek są jednak na tyle skomplikowane, że skupienie się tylko na zleceniach problemów nie rozwiąże, a może pogłębić te, które już istnieją. Do tego potrzebne jest ujednolicenie reguł, ale połączone z obniżeniem kosztów pracy.
System do naprawy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.