Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiany w oskładkowaniu zleceń powinien sfinansować budżet

26 kwietnia 2018

Przedsiębiorcy i pracownicy domagają się wyższych składek. Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak to prawdziwa informacja, która w kwietniu obiegła media. Federacja Przedsiębiorców Polskich podpisała z NSZZ "Solidarność" porozumienie zawierające propozycje legislacyjne. Proponują m.in. oskładkowanie umów-zleceń na takich samych zasadach jak umowy o pracę. Marek Kowalski, przewodniczący FPP, wyjaśnia w rozmowie z nami, skąd taki pomysł. Nie chodzi tak po prostu o zasilenie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dodatkowymi środkami. Zarówno pracodawcom, jak i pracownikom, a raczej szerszej grupie - zatrudnionym, zależy na uporządkowaniu rynku pracy, który w dużej mierze jest zaburzony przez nadużywanie umów-zleceń oraz wykorzystywanie przepisów o zbiegu tytułów ubezpieczeniowych. Przypomnijmy, że od 2016 r. wystarczy płacić składki na ubezpieczenie społeczne od zlecenia z przychodem równym minimalnemu wynagrodzeniu, aby z pozostałych tego typu kontraktów można było opłacać jedynie składkę zdrowotną. Wcześniej było jeszcze gorzej, bo już zlecenie z jakimkolwiek wynagrodzeniem zwalniało inne z oskładkowania. Zdaniem naszego rozmówcy do takich praktyk doprowadziło ni mniej, ni więcej, tylko państwo. Niewaloryzowanie umów w zamówieniach publicznych mimo rosnącego minimalnego wynagrodzenia i szerokie stosowanie kryterium cenowego spowodowało, że firmy zaczęły ze sobą nieuczciwie konkurować, obniżając koszty pracy. Wkrótce tendencja ta opanowała cały rynek. Rządzący nie reagowali, w przeciwieństwie do ZUS, który zaczął takie dzielenie zleceń kwestionować i naliczać zaległe składki. Sygnatariusze porozumienia proponują więc, aby takie praktyki firm ukrócić raz na zawsze i oskładkować zlecenia w pełni. Podobnie jak w przypadku umów o pracę oskładkowaniu podlegałby cały przychód ze zleceń, niezależnie od liczby umów.

Jednak coś za coś - wdrożenie porozumienia oznaczałoby wyższe wpływy ze składek, ale i spore ustępstwa ze strony państwa. Przede wszystkim FPP i Solidarność domagają się oddzielenia grubą kreską tego, co było wcześniej. Chodzi przede wszystkim o zaprzestanie kontroli i naliczania zaległych składek przedsiębiorcom stosującym przez ostatnie lata taką optymalizację składek, a jednocześnie dopisanie niezapłaconych przez firmy składek do kont, które ZUS prowadzi dla ubezpieczonych. Kto ma więc sfinansować koszty tej operacji? Jej skutki dadzą o sobie znać nie od razu, ale stopniowo, gdy zleceniobiorcy z tak dopisanymi składkami będą przechodzić na emeryturę. Strony porozumienia są zgodne - zapłacić powinno państwo, a więc budżet, bo to ono przez wiele lat przymykało oko na takie praktyki firm i samo korzystało na zakupie tanich usług. D1

@RY1@i02/2018/082/i02.2018.082.217000100.801.jpg@RY2@

fot. Piotr Waniorek/Materiały prasowe

Marek Kowalski przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich

Proponujemy, aby wzrost ozusowania umów-zleceń został rzeczywiście przełożony na zamawiających - zarówno w przetargach publicznych, jak i komercyjnych. Chodzi o to, aby nie było możliwości zaniżania kosztów pracy w zamówieniach

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.