Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Ruchome godziny pracy - korzyść dla petenta i urzędnika

Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Rozmowa z Dobrosławem Dowiatem-Urbańskim, zastępcą dyrektora departamentu prawnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Wprowadzenie ruchomego czasu pracy jest korzystne dla obywateli, którzy kontaktują się z urzędnikami, bo pozwoli na przyjmowanie petentów po godz. 16.00. Czy trzeba było czekać aż na zmianę ustawy z 28 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (Dz.U. nr 227, poz. 1505 z późn. zm.), by wprowadzić takie zdroworozsądkowe zmiany?

Te zdroworozsądkowe zmiany są właściwie konsekwencją zmiany ustawy z 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 4 z późn. zm.; dalej: k.p.), która niedługo wejdzie w życie i będzie stosowana (w zakresie ruchomego czasu pracy) również w służbie cywilnej. W obecnym stanie prawnym, wynikającym z powszechnie obowiązujących przepisów prawa pracy, ruchomy czas pracy może być postrzegany jako niespójny z innymi przepisami o czasie pracy - a mianowicie z przepisem definiującym tzw. dobę pracowniczą (art. 128 par. 3 pkt 1 k.p.) w powiązaniu z art. 97 ust. 1 ustawy o służbie cywilnej (czas pracy członków korpusu służby cywilnej nie może przekraczać 8 godzin na dobę) oraz art. 151 par. 1 k.p. (praca wykonywana ponad obowiązujące pracownika normy czasu pracy stanowi pracę w godzinach nadliczbowych - z zastrzeżeniem pewnych odrębności w zakresie godzin nadliczbowych, jakie wynikają z art. 97 ust. 5 ustawy o służbie cywilnej).

Prześledźmy to na przykładzie. Pracownik jednego dnia przychodzi do pracy o 9.00, pracuje osiem godzin do 17.00. Zgodnie z definicją doby w k.p., stosowaną dla celów rozliczania czasu pracy pracownika, są to 24 kolejne godziny, poczynając od godziny, w której pracownik rozpoczyna pracę zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy. A więc doba pracownicza trwa od 9.00 do 9.00 dnia następnego. I w tym przedziale czasu pracownik powinien pracować 8 godzin (przykład odnosi się do najpowszechniejszego, podstawowego systemu czasu pracy). Jeśli zatem kolejnego dnia pracownik przyjdzie do biura o 7.00 (aby wyjść znów po ośmiu godzinach - o 15.00), czas pomiędzy 7.00 a 9.00 przypadnie jeszcze w ramach tej samej doby pracowniczej. A zatem okaże się, że pracownik w ciągu tej samej doby świadczył pracę przez 10 godzin. Dwie godziny należałoby więc zakwalifikować jako godziny nadliczbowe. Nowelizacja kodeksu pracy usuwa ten problem, znalazł się w niej bowiem przepis, zgodnie z którym ponowne wykonywanie pracy w tej samej dobie, w ramach ruchomego czasu pracy, nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych.

Bardziej racjonalne planowanie czasu pracy w urzędach ma doprowadzić do pogodzenia życia zawodowego i rodzinnego urzędnika. Tak zmiany uzasadnili autorzy nowelizacji. Na czym to ma polegać i czy dotychczasowe uregulowania nie były przyjazne dla życia rodzinnego?

Prawdziwość tezy, że ruchome godziny pracy (przy czym ta ruchomość zależy od decyzji pracownika - oczywiście w pewnym zakresie) są korzystniejsze dla pracownika niż godziny stałe, nie wymaga, jak się wydaje, szczególnego uzasadnienia. Możliwość załatwienia spraw w godzinach porannych to potencjalne korzyści dla pracownika.

Pamiętajmy, że przychodzenie do pracy w różnych godzinach nie jest obowiązkiem, lecz prawem pracownika. Kto chce nadal pracować w standardowych godzinach 8.15-16.15, będzie mógł to nadal robić, nawet jeśli w jego urzędzie zostanie wprowadzony jeden z modeli ruchomego czasu pracy. Powiedziałem - jeden z modeli, nowelizacja k.p. przewiduje bowiem dwa modele ruchomego czasu pracy. W tym bardziej elastycznym przewiduje się przedział czasu, w którym pracownik rozpoczyna pracę - zgodnie z własną decyzją.

Czy obecnie pracownicy urzędów pracują dłużej niż przez 12 godzin? Czy mają z tego tytułu dodatkowe przywileje?

Obecny już teraz w ustawie system równoważnego czasu pracy pozwala wydłużyć normę dobową do 12 godzin. Praca ponad standardowe 8 godzin może też wynikać ze świadczenia pracy w godzinach nadliczbowych. W każdym przypadku członkowi korpusu służby cywilnej (tak jak każdemu pracownikowi) przysługuje minimum 11-godzinny odpoczynek w trakcie doby, co oznacza, że pracy nie można przeciągnąć ponad 13 godzin. Są od tego nieliczne wyjątki - np. praca w ramach akcji ratunkowej, której przecież nie można przerwać, ale wówczas przesuwa się porę rozpoczęcia pracy w kolejnym dniu.

Praca ponad standardowe 8 godzin, czy wynika z rozkładu czasu pracy, czy z godzin nadliczbowych, równoważona jest w służbie cywilnej czasem wolnym. Udziela się go w różnych konfiguracjach, zależnych od tego, czy zatrudniona osoba jest pracownikiem, czy urzędnikiem służby cywilnej, a także od tego, czy ponadwymiarowe godziny przypadały w dzień powszedni, czy może w nocy, w niedzielę lub w święto. I tak np. urzędnikowi służby cywilnej za pracę w godzinach nadliczbowych, która nie jest świadczona w nocy, w niedzielę lub święto (tylko najczęściej - w dzień powszedni po 16:15), rekompensata czasem wolnym w ogóle nie przysługuje. Dobrze, by pamiętali o tym ci, którzy tak oburzają się z powodu przysługującego urzędnikom dodatkowego urlopu i dodatku służby cywilnej. To właśnie rekompensata za brak wyrównania nadgodzin.

Projekt przewiduje zmianę długości dopuszczalnych okresów rozliczeniowych, a także wydłużenie maksymalnego dopuszczalnego okresu rozliczeniowego. Na czym będą polegały płynące z tego korzyści dla pracowników służby cywilnej?

Zmiany w długości okresów rozliczeniowych (czyli okresów, w których rozliczany jest czas pracy członków korpusu służby cywilnej) wyglądają tak:

- w podstawowym systemie czasu pracy dotychczasowy okres rozliczeniowy o długości maksymalnie 8 tygodni ma być zastąpiony maksymalnie czteromiesięcznym (k.p. posługuje się jednak okresami miesięcznymi i warto to ujednolicić);

- w systemie równoważnym obecny okres rozliczeniowy, wynoszący nie więcej niż 12 tygodni, proponujemy zastąpić maksymalnie 3-miesięcznym (to prawie tyle samo, ale nie dokładnie).

W obydwu systemach projekt przewiduje możliwość wydłużenia okresów rozliczeniowych - jeżeli jest to uzasadnione - jednak nie więcej niż do 12 miesięcy (tak jak k.p. po nowelizacji).

Jeśli chodzi o korzyści dla zatrudnionych - to chybiona teza. Proszę zajrzeć do uzasadnienia: to pracodawca zyska możliwość bardziej racjonalnego gospodarowania czasem pracy, stosownie do zapotrzebowania w danym okresie, a także łatwiej mu będzie zrekompensować pracę w godzinach nadliczbowych czasem wolnym od pracy. Korzyści odniesie więc urząd, pośrednio - państwo i wreszcie, co najważniejsze, obywatel, któremu ta administracja służy.

Jeśli chodzi o dobową i tygodniową normę czasu pracy - tu akurat nie proponujemy żadnego przedłużania. Obecnie w podstawowym systemie czasu pracy norma dobowa wynosi 8 godzin, tygodniowa - średnio 40 godzin. W systemie równoważnego czasu pracy - także możliwym do zastosowania w służbie cywilnej - norma dobowa może być przedłużona do 12 godzin, tygodniowa - pozostaje bez zmian.

Zmieniają się rozkłady czasu pracy - pozwalają na pozostawanie w pracy nawet przez 12 godzin. Czy wprowadzenie tych rozwiązań nie będzie oznaczało odebrania służbie cywilnej uprawnień, które do tej pory jej przysługiwały?

Muszę zaprzeczyć tezie postawionej w pytaniu. Możliwość przedłużenia dobowej normy czasu pracy do maksymalnie 12 godzin nie jest żadną zmianą, bo taką opcję mamy już w obowiązujących przepisach. A zatem nie możemy mówić o odebraniu służbie dodatkowych uprawnień (w stosunku do ogółu uprawnionych), bo takich uprawnień po prostu nie było.

Przychodzenie do pracy w różnych godzinach nie jest obowiązkiem, lecz prawem pracownika. Kto chce nadal pracować w standardowych godzinach - może

@RY1@i02/2013/161/i02.2013.161.08800020a.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Dobrosław Dowiat-Urbański zastępca dyrektora departamentu prawnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Rozmawiała Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.