Przedsiębiorcy szukają nowych zabezpieczeń
Marcin Walczyński Ze względu na brak wyraźnych zakazów pracodawcy stosują m.in. weksle. Nie są one jednak skuteczne
Ostatnio na cenzurowanym znalazły się zabezpieczenia, jakich pracodawcy wymagają od pracowników. Mowa konkretnie o wekslach i oświadczeniach o poddaniu się egzekucji z art. 777 k.p.c. Posłowie przymierzają się do ich zakazania. Skąd taki pomysł na takie zabezpieczenia?
Do tej pory w celu dochodzenia roszczeń od zatrudnionych pracodawcy korzystali z art. 91 k.p., zgodnie z którym z wynagrodzenia można potrącać zatrudnionemu należności wcześniej z nim uzgodnione.
Prawo pracy przewiduje konkretne rozwiązania. Skąd wzięła się wątpliwość co do legalności takich zabezpieczeń?
Pytanie o to powstało na tle relacji k.p. i prawa cywilnego. Zaczęto się zastanawiać, czy korzystanie z dodatkowych zabezpieczeń - nieprzewidzianych w k.p. - jest tylko dopuszczalnym uzupełnieniem przepisów prawa pracy, czy praktyką z nim sprzeczną. Sąd Najwyższy (SN) opowiedział się za zakazem stosowania do stosunków pracy dodatkowych zabezpieczeń. Problem w tym, że firmom zależy na możliwości potrącania pracownikom wierzytelności przyszłych (np. z tytułu ewentualnych niedoborów). Tymczasem orzecznictwo ukształtowało interpretację, według której zatrudniony - wyrażając zgodę - musi wiedzieć, jaką konkretnie wierzytelność pracodawca mu potrąci. W praktyce pracownik powinien zatem udzielić zgody dopiero po powstaniu wierzytelności, czyli np. po wyrządzeniu szkody.
Wobec niemożliwości skorzystania z blankietowej (na przyszłość) zgody pracownika na potrącenie pracodawcy skierowali swoją uwagę na weksle i trzy siódemki. Jakie zagrożenie dla pracownika stanowią te instrumenty prawa cywilnego?
Atrakcyjność obu instrumentów ujawnia się na etapie dochodzenia zabezpieczonych nimi roszczeń. Od razu należy podkreślić, że wystawienie weksla czy złożenie oświadczenia o poddaniu się egzekucji nie oznacza automatyzmu w ściągnięciu należności od pracownika. W praktyce zatrudnionemu dłużnikowi przysługują różne środki obrony. Podstawową zaletą tych zabezpieczeń jest po prostu łatwość i szybkość, z jaką pracodawca wierzyciel może przejść do fazy windykacyjnej i skorzystać z komornika.
Jak wygląda takie postępowanie?
Weksel jest zobowiązaniem abstrakcyjnym, tj. oderwanym od przyczyny, dla której został wystawiony. Roszczenia o zapłatę z weksla mogą być dochodzone w postępowaniu nakazowym. Jeśli pracodawca zdecyduje się wnieść pozew w tym trybie, a sąd stwierdzi, że forma weksla nie budzi wątpliwości, nakaże pracownikowi zapłatę sumy wekslowej nawet bez wyznaczania rozprawy i bez analizy innych okoliczności. Taki nakaz może być podstawą egzekucji już z chwilą jego wydania. Oświadczenie o poddaniu się egzekucji jeszcze bardziej skraca drogę do fazy windykacyjnej. Żeby wszcząć egzekucję, wystarczy, że pracodawca wierzyciel uzyska na tym dokumencie klauzulę wykonalności, co powinno być formalnością. W tym przypadku niepotrzebne jest nawet wcześniejsze skierowanie pozwu do sądu.
Wydaje się zatem, że nowelizacja wprost zakazująca stosowania przez pracodawców takich zabezpieczeń nie jest konieczna? Czy taka zmiana nie byłaby jednak przydatna?
Praktyka nie wykształciła jednolitego poglądu o skutkach zastosowania przez pracodawcę kontrowersyjnych instrumentów. W związku z abstrakcyjnym charakterem zobowiązania wekslowego pracownicy nie mają jasności co do tego, jakie są konsekwencje wniesienia przez pracodawcę powództwa o zapłatę z weksla. Z powodu braku wyraźnych zakazów pracodawcy z kolei stosują zabezpieczenia, które - wbrew ich przekonaniu - okazują się nie być skuteczne. Na uporządkowaniu materii skorzystałyby obie strony. Nie podejmuję się oceny, czy omawiane instrumenty powinny być dopuszczalne, czy nie. Problemem nie są bowiem zazwyczaj mechanizmy prawne, ale ich nadużywanie. Jeżeli jednak przepisy praktycznie wykluczają możliwość stosowania weksli czy trzech siódemek w stosunkach pracy, a orzecznictwo podąża tym tropem, to dlaczego ustawodawca nie miałby postawić kropki nad i? Wyraźne wskazanie nieważności takich instrumentów rozstrzygałoby wątpliwości.
@RY1@i02/2013/076/i02.2013.076.18300080c.802.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Marcin Walczyński, radca prawny, partner odpowiedzialny za praktykę procesową w Walczyński Kalinowski & Partners
Rozmawiał Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu