Dziennik Gazeta Prawana logo

Oferta nie przesądza o zwolnieniu

26 czerwca 2018

Orzeczenie

Pracodawca powinien odpowiedzieć na pismo w sprawie odejścia z pracy podwładnego za kilka miesięcy, gdy ten nabędzie uprawnienia emerytalne. Inaczej osoba ta wciąż pozostaje pracownikiem zakładu. Tak orzekł Sąd Najwyższy.

1 lipca 2004 r. pracodawca zawarł z pracownikiem umowę o pracę na czas nieokreślony. 2,5 roku później przełożony podwładnego oświadczył, że są zarzuty co do jego pracy. Wskazywał na jego konfliktowość, niepodpisanie zakresu obowiązków oraz odbycie wyjazdu służbowego bez zgody. Poinformował zainteresowanego, że zostanie z nim rozwiązana umowa. Stwierdził również, że może zwolnić się sam w związku z nabyciem uprawnień emerytalnych.

Wypowiedź dyrektora była dla pracownika dużym szokiem. Obawiał się, że w razie zwolnienia dyscyplinarnego z dnia na dzień zostanie pozbawiony środków do życia. Ustalił więc, że nabędzie uprawnienia emerytalne 27 września 2007 r. W efekcie złożył wniosek z prośbą o rozwiązanie umowy o pracę z dniem 30 września 2007 r. Pismo wpłynęło do sekretariatu dyrektora 9 stycznia 2007 r. Ten przeczytał pismo, ale ani bezpośrednio po zapoznaniu się z nim, ani później nie podjął decyzji w tym przedmiocie.

Skarga na przełożonego

Pracownik wystosował skargę na dyrektora do prezesa i wskazał, że był zmuszany do zwolnienia się z pracy. Ponownie napisał ją w maju 2007 r. i powiadomił prezesa, że cofa swoje wypowiedzenie. Pracodawca uznał, że oświadczenie pracownika o uchyleniu się od skutków wypowiedzenia jest bezskuteczne.

Zwolniony odwołał się do sądu I instancji. Ten wskazał, że pracownik, wysyłając wniosek o rozwiązanie umowy 30 września po nabyciu uprawnień emerytalnych, oczekiwał niezwłocznej reakcji dyrektora na pismo. Ponadto okoliczności sprawy nie uzasadniały wielomiesięcznej zwłoki w udzieleniu odpowiedzi.

Zdaniem sądu zachowanie dyrektora, który 1 lutego 2007 r. zawarł z pracownikiem porozumienie zmieniające warunki pracy w zakresie komórki organizacyjnej, potwierdza, że także on uważał ofertę zwolnienia za nieaktualną. Dodatkowo sąd podkreślił, że podwładny już w maju w sposób jednoznaczny i stanowczy wyrażał wolę kontynuowania zatrudnienia. Sąd I instancji uznał, że jego stosunek pracy nie został rozwiązany.

Pracodawca odwołał się do sądu II instancji, który uznał, że pracownik w piśmie z 9 stycznia 2007 r. nie wskazał daty, do jakiej będzie oczekiwał na decyzję pracodawcy. Zaznaczył też, że sąd I instancji niesłusznie przyjął, że nastąpiła wielomiesięczna zwłoka w udzieleniu odpowiedzi. Ponadto sam pracownik zdawał sobie sprawę, że pracodawca jest nadal związany ofertą, bo chciał ją odwołać, powołując się na wadę oświadczenia woli.

Sąd II instancji zmienił zaskarżony wyrok i oddalił żądania podwładnego.

Konieczna odpowiedź

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego (SN), który orzekł, że oferta nie została złożona w obecności drugiej strony ani za pomocą telefonu lub innego środka bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Jeżeli pracownik zrobił to w inny sposób, w tym przypadku pisemnie, to powinien spodziewać się odpowiedzi w zwykłym trybie, czyli bez nieuzasadnionego opóźnienia. Po tym terminie oferta wygasa, a złożone wtedy przez pracodawcę oświadczenie o jej przyjęciu jest bezskuteczne. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Ważne

Pracodawca powinien bez zbędnej zwłoki ustosunkować się do pisemnej propozycji pracownika o terminie odejścia z pracy. Jeśli zrobi to zbyt późno, oferta stanie się bezskuteczna

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Wyrok Sądu Najwyższego z 3 października 2012 r. (sygn. akt II PK 63/12).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.