W outsourcingu nie ma nic złego
Przedsiębiorca ma prawo optymalizować koszty. A ZUS i sądy nie powinny z góry zakładać, że działania mają charakter pozorny – stwierdził Sąd Najwyższy.
Sprawa dotyczyła spółki z o.o. prowadzącej market budowlany. W październiku 2011 r. zawarła z agencją pracy tymczasowej umowę – porozumienie, na mocy której agencja miała przejąć pracowników oraz zleceniobiorców na warunkach identycznych, jakie mieli w spółce. Po dwóch miesiącach została zawarta kolejna umowa między firmami. Agencja zobowiązała się świadczyć usługi przez trzy lata polegające na obsłudze sklepów budowlanych. Do tego zadania miała oddelegować byłych pracowników i zleceniobiorców spółki. Zatrudnieni wykonywali takie same prace jak wcześniej, tyle że umowy mieli zawarte z agencją. Latem 2014 r. ZUS stwierdził, że zatrudnieni świadczą pracę na rzecz spółki i to ona powinna być płatnikiem składek. Spółka złożyła odwołanie.
Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny były zgodne, iż to organ rentowy ma rację, a nie spółka. „W sytuacji gdy praca jest wykonywana dla innego podmiotu, należy zanegować istnienie umowy zlecenia między stronami, które jedynie formalnie podpisują zobowiązanie. Outsourcing w takim wypadku nie może być stosowany” – stwierdził sąd apelacyjny. Tym samym ubezpieczeni de facto dalej byli zatrudnionymi w spółce. I to ona była zobowiązana do opłacania składek ubezpieczeniowych. Wątpliwość sądu budziło przede wszystkim zatrudnienie w markecie budowlanym w ramach pracy tymczasowej osób wykonujących obowiązki sprzedawców, doradców klienta, wykładających i odbierających towar. Trudno uznać tego typu prace jako sezonowe, doraźne czy tymczasowe. Spółka złożyła skargę kasacyjną. I, jak się okazało, słusznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.