Pracodawcy muszą być przygotowani na nagłe wezwania żołnierzy WOT do służby
Ostatnie ataki rosyjskich dronów na Polskę sprawiły, że w niektórych województwach skrócono czas stawiennictwa żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT) do zaledwie sześciu godzin. W praktyce oznacza to, że pracownik terytorials może zostać wezwany do jednostki w każdej chwili – nawet w środku dnia pracy – i musi natychmiast opuścić swoje stanowisko. Dla przedsiębiorców to test gotowości organizacyjnej: jak zachować ciągłość działania firmy, gdy z dnia na dzień znika ważny członek zespołu?
Wezwanie to obowiązek, nie prośba
Ustawa o obronie ojczyzny jasno określa, że wezwanie do natychmiastowego stawiennictwa może zostać wydane m.in. w celu sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej i bojowej jednostek, udziału w akcjach ratunkowych czy przeciwdziałania zagrożeniom bezpieczeństwa państwa.
– Wezwanie może trafić do żołnierza za pomocą środków masowego przekazu oraz za pośrednictwem komunikacji elektronicznej. Nie jest to zaproszenie, a prawny obowiązek. Żołnierz musi się stawić do służby w określonym terminie i miejscu, a cywilna praca schodzi na dalszy plan – wyjaśnia Katarzyna Bartman, radca prawny w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.