Dziennik Gazeta Prawana logo

Brak ewidencji czasu pracy nie przesądza o wypłacie nadgodzin

2 lipca 2018

Orzeczenie - Pracownik nie może domagać się dodatkowych nadgodzin, jeśli pracując, sam sporządzał ewidencję czasu pracy i zgadzał się na pensję, jaką otrzymywał. Nie ma tu znaczenia, że firma nie prowadziła poprawnie takiej ewidencji.

Pracownik został zatrudniony w firmie na stanowisku kierownika serwisu. Nie miał pisemnego zakresu obowiązków, a jego przełożonym był dyrektor serwisu. Kierownik pracował przeciętnie 10 - 11 godzin dziennie i tylko on prowadził ewidencję swojego czasu pracy. Co tydzień sporządzał sprawozdanie i w tzw. tygodniówce podawał liczbę przepracowanych godzin.

We wrześniu 2002 r. w firmie przeprowadzono reorganizację. W efekcie pracownik miał pracować tylko w biurze. Dotychczasowe jego zadania polegające na przyjmowaniu zleceń od klientów teoretycznie przejął koordynator serwisu. Zadania te jednak wciąż wykonywał kierownik. Firma nie chciała mu jednak płacić nadgodzin, twierdząc, że ma mniej obowiązków. To doprowadziło do jego konfliktu z szefem, który rozwiązał z nim umowę o pracę. Pracownik zaczął wtedy domagać się dodatkowego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych za cały okres pracy. Firma odmówiła ich wypłaty.

Kierownik odwołał się więc do sądu I instancji, który na podstawie ewidencji czasu pracy przedstawionej przez pracownika przyznał mu ponad 61 tys. zł za nadgodziny za cały okres pracy. Uzasadnił, że pracownikowi należy się nie tylko wyrównanie pensji za godziny nadliczbowe po wrześniu 2002 roku, kiedy ich nie otrzymywał, a faktycznie pracował ponad swój wymiar, ale nawet za wcześniejszy okres pracy.

Od wyroku firma odwołała się do sądu II instancji. Ten wskazał, że w pierwszym okresie, do sierpnia 2002 r., nie było podstawy do zasądzenia nadgodzin. Pracownik sporządzał w tym okresie tygodniowe rozliczenia czasu pracy, a na ich podstawie firma wypłacała mu wynagrodzenie za dodatkową pracę. Pracownik nie kwestionował takiego rozliczania. Sąd zwrócił uwagę, że domaganie się przez pracownika dodatkowych pieniędzy za rzekomo dłuższą pracę, niż wynika to z przygotowywanych przez niego tygodniowych arkuszy czasu pracy, nie ma uzasadnienia.

Sąd wskazał, że w drugim okresie po reorganizacji od września 2002 r. do stycznia 2004 r. pracownik zajmował stanowisko kierownika wyodrębnionej komórki organizacyjnej zakładu pracy w rozumieniu art. 135 par. 1 k.p. W efekcie pracownik mógł żądać wynagrodzenia za godziny nadliczbowe przypadające w niedziele, święta lub w dodatkowym dniu wolnym od pracy - zgodnie z art. 135 par. 2 k.p. Sąd zmienił więc zaskarżony wyrok i zasądził od firmy 5 tys. zł za nadgodziny, jakie przysługiwały mu po reorganizacji.

Pracownik wniósł więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Argumentował, że firma nie prowadziła w sposób właściwy ewidencji czasu pracy.

SN uznał, że nawet zaniechanie prowadzenia ewidencji czasu pracy pracownika przez pracodawcę nie oznacza, że każdorazowo i bezkrytycznie sąd pracy powinien uznawać wersję przedstawianą przez pracownika. Podkreślił, że brak takiej ewidencji może powodować odpowiedzialność pracodawcy za wykroczenie, jednak z przepisów o ewidencji czasu pracy nie wynika, że to pracodawca powinien udowadniać przed sądem, jaki był właściwy czas pracy pracownika. Z drugiej strony ewidencja czasu pracy sporządzana przez pracodawcę może być podważana przez pracownika i stąd nie zawsze jest ona wystarczającym dowodem. SN oddalił skargę kasacyjną.

Sygn. akt II PK 369/09

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.