Dziennik Gazeta Prawana logo

Zatrudnienie w urzędzie najpierw dla zwolnionych

27 czerwca 2018

Likwidacja stanowisk to najlepszy powód, aby pozbyć się niewygodnego pracownika. Jednak przy tworzeniu nowych etatów pierwszeństwo mają osoby wcześniej tam pracujące

Skutki redukowania zatrudnienia w urzędach najczęściej widać w sądach pracy. W ubiegłym roku na polecenie premiera ministerstwa i urzędy wojewódzkie musiały zracjonalizować zatrudnienie. W efekcie w korpusie służby cywilnej zlikwidowano 1,6 tys. etatów. Zdarzały się jednak urzędy, które przeprowadziły zwolnienia, a po kilku miesiącach zatrudniały nowych pracowników.

Taka sytuacja miała miejsce przy podziale Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Resort na polecenie premiera zlikwidował część stanowisk. Jeden z pracowników, Dariusz K., 27 maja zeszłego roku na podstawie art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunku pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (Dz.U. nr 90, poz. 844 z późn. zm., ustawa o zwolnieniach grupowych) otrzymał wypowiedzenie. Jako uzasadnienie wskazano likwidację stanowiska i przeprowadzenie racjonalizacji.

Od wypowiedzenia pracownik odwołał się do sądu pracy (sprawa jest w toku). W międzyczasie doszło do podzielenia MSWiA na dwa urzędy: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Zadania departamentu, w którym pracował zwolniony, przejął ten drugi urząd. Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAiC) rozpisało kilka naborów na stanowiska, które w ocenie zwolnionego były tożsame z tym, które zajmował.

Były już urzędnik poinformował więc dyrektora generalnego MAiC, że w myśl przepisów o zwolnieniach grupowych nie zostało mu w pierwszej kolejności zaproponowane zatrudnienie na nowych stanowiskach. Zwolniony już wcześniej wyraził gotowość podjęcia pracy w nowym ministerstwie.

- To subiektywne odczucia zwolnionego, że ogłoszenia o wolnych etatach odpowiadają zlikwidowanym stanowiskom - mówi DGP Daniel Kasprzyk, dyrektor biura dyrektora generalnego MAiC.

Zwolniony poprosił w lipcu 2012 r. szefa służby cywilnej o opinię w jego sprawie. Ten wskazał, że nie może zmusić dyrektora generalnego do zmiany polityki kadrowej, bo kwestie z zakresu prawa pracy w poszczególnych urzędach nie leżą w jego kompetencji.

Jednoznacznie jednak zaznaczył, że zgodnie z art. 9 ustawy o zwolnieniach grupowych w razie ponownego zatrudnienia w tej samej grupie zawodowej pracodawca powinien przyjąć pracownika, z którym rozwiązano stosunek w ramach grupowych zwolnień. Pod warunkiem że ten wyrazi zamiar podjęcia pracy w ciągu roku od rozwiązania stosunku pracy. W takiej sytuacji pracodawca powinien ponownie zatrudnić zwolnionego w okresie 15 miesięcy od dnia rozwiązania stosunku pracy.

Szef służby cywilnej zaznaczył, że art. 9 ustawy o zwolnieniach grupowych stanowi wyjątek od obowiązku obsadzania wolnych stanowisk w służbie cywilnej w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru. Dla potwierdzenia tej tezy przywołał stanowisko Sądu Najwyższego zawarte w uchwale z 21 marca 2001 r. (sygn. akt III ZP 4/01).

Dodatkowo szef służby cywilnej podkreślił, że zwolniony pracownik nie powinien samodzielnie szukać ofert, które odpowiadają jego kwalifikacjom, ani też przystępować do naboru. Jeśli na stanowisko zostanie zatrudniona osoba z konkursu, to zwolniony pracownik może dochodzić swoich praw przed sądem pracy.

Ze stanowiskiem szefa służby cywilnej nie zgadza się MAiC.

- To tylko interpretacja przepisów, które nie są dla nas wiążące. Jedynie sąd mógłby się wypowiedzieć, czy postępujemy niewłaściwie - argumentuje Daniel Kasprzyk.

Tłumaczy, że resort uważa, iż zwolniony pracownik, nawet jeśli stanowiska są zbieżne, powinien złożyć aplikację i przystąpić do konkursu.

- Nie wiem, czy musiałby przystąpić do rozmowy kwalifikacyjnej i testu, bo nie byliśmy jeszcze w takiej sytuacji - dodaje.

Na taką interpretację oburza się sam zwolniony.

- Dyrektorzy generalni nie liczą się z tym, czy zwalniają zgodnie z prawem, bo nie ponoszą konsekwencji za popełnione błędy. Najczęściej przeciągającymi się sprawami w sądach zajmują się ich następcy - mówi Dariusz K.

Podkreśla, że ewentualne odszkodowania i tak są wypłacane z budżetu państwa.

Prawnicy również nie mają wątpliwości, że doszło do łamania prawa.

- Przywołana uchwała Sądu Najwyższego jest w tej materii wiążąca. W takiej sytuacji przysługuje pracownikowi roszczenie o zatrudnienie w urzędzie - wyjaśnia prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

12,6 tys. etatów urzędniczych jest w ministerstwach

6,8 tys. zł wynosi średnie wynagrodzenie w ministerstwach

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.