W firmie kradniemy na potęgę
Zatrudnienie
Aż w 78 proc. firm doszło w ubiegłym roku do przypadków kradzieży lub oszustw ze strony pracowników. Tylko w samym sektorze handlu detalicznego straty przedsiębiorców z tego tytułu wyniosły 1,7 mld zł. Tak wynika z raportu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes przygotowanego przy współpracy z Pracodawcami RP.
- Niestety, dane te wskazują, że w Polsce wciąż istnieje niepisana umowa, która zezwala na okradanie pracodawcy. To nie jest wyłącznie kłopot dla firm. To problem społeczny, którego koszty odczuwamy wszyscy, bo - cytując Napoleona Bonaparte - kradzież nie istnieje, za wszystko się płaci - mówi Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.
W firmach nadal dominują przestępstwa na kwoty poniżej 50 tys. zł (52 proc. wszystkich tego typu przypadków). Największą plagą są przywłaszczenia (36 proc. przypadków), kradzieże (28 proc.) i oszustwa (16 proc.). Pracownicy najczęściej wykorzystują mienie służbowe, np. telefon, komputer, samochód, do celów prywatnych (30 proc. przypadków), zawyżają wydatki służbowe (27 proc.) oraz przywłaszczają lub kradną przedmioty (23 proc.).
W razie wykrycia nieprawidłowości pracodawcy zazwyczaj stosują konsekwencje dyscyplinarne.
- A to często błąd. Firmy natychmiast zwalniają winnych, choć w okresie bezpośrednio po wykryciu kradzieży czy oszustwa pracownicy najchętniej współpracują przy wyjaśnianiu nieprawidłowości. Potem najczęściej dochodzą do wniosku, że przecież nic złego nie zrobili - mówi Bartosz Pikuła z Euler Hermes.
Podkreśla, że pracodawca w takich przypadkach zawsze powinien zawiadamiać organy ścigania, choćby ze względów prewencyjnych. Nie zawsze skuteczne są - często stosowane - systemy kontroli i monitoringu w firmie, bo pracownicy wiedzą, jak je obchodzić. Za to rzadko przeprowadzane są niezapowiedziane kontrole tego, jak pracownik wypełnia swoje obowiązki pracownicze. Mimo że mogłyby być skuteczne.
- Na pewno znaczenie ma też to, czy sami pracodawcy są uczciwi wobec pracowników. Muszą liczyć się z większym ryzykiem utraty mienia, jeśli np. nie wypłacają obiecanych wcześniej świadczeń, takich jak premia czy dofinansowanie do wypoczynku - mówi Jakub Kraszkiewicz z Ernst & Young.
Łukasz Guza
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu