Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Głosowanie przez e-mail zadecyduje o strajku

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Spory zbiorowe

W sklepach sieci JYSK trwa pierwsze w Polsce referendum strajkowe w formie elektronicznej.

Bardzo możliwe, że w najbliższej przyszłości prowadzenie głosowań za pomocą internetu będzie normą. Szczególnie w sytuacji, gdy wielozakładowe struktury takie jak np. sieci handlowe są traktowane jako jeden pracodawca, a zapytać o sposób prowadzenia sporu trzeba całą załogę. W przypadku JYSK referendum trzeba przeprowadzić w około 140 placówkach wśród 1,4 tys. pracowników. Nie wszędzie funkcjonują komisje zakładowe. Działacze tłumaczą, że nie mogą jeździć po wszystkich placówkach i magazynach z urną na głosy, bo związku na taką akcję po prostu nie stać.

- Przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie określają, w jakiej formie powinno być przeprowadzane referendum strajkowe. Nie widzę przeszkód by organizować je w drodze elektronicznej. Jednak organizator musi pamiętać o tym, by zadbać o formalną stronę tego przedsięwzięcia. Wszyscy pracownicy muszą mieć możliwość oddania głosu. W przeciwnym razie pracodawca może kwestionować referendum strajkowe - mówi profesor Jakub Stelina, kierownik katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Gdańskiego.

Aby pracodawca nie zakwestionował jego wyników, związkowcy zadbali, by każdy pracownik miał tylko jedną możliwość oddania głosu. Jest też sporo czasu na udział w głosowaniu, bo do 10 marca.

- Każdy pracownik firmy przy zatrudnianiu otrzymuje indywidualny numer. Przy logowaniu się trzeba podać imię nazwisko, numer pracownika i adres e-mail, na który wysyłamy hasło do zalogowania się na stronie umożliwiającej głosowanie. W większości zainteresowani piszą z prywatnych skrzynek e-mail w obawie przed pracodawcą, który wywiera presję i namawia, by nie głosować - mówi Przemysław Kowalski, przewodniczący NSZZ Solidarność w JYSK.

Problemem jest też brak współpracy pracodawcy w związku z przeprowadzaniem referendum.

- Wystąpiliśmy do niego, by podał nam numery pracowników. To ułatwiłoby weryfikację tego, kto już zagłosował. Niestety pracodawca odmówił - dodaje Przemysław Kowalski.

Związkowcy potraktowali to jako działanie utrudniające prowadzenie sporu i złożyli zawiadomienie w tej sprawie na policję.

- Pracodawca ma obowiązek współdziałania ze związkiem zawodowym w czasie prowadzenia sporu zbiorowego. Nie może zasłaniać się ochroną danych osobowych i biernie czekać na wynik głosowania. Związek nie prowadzi przecież własnej ewidencji wszystkich pracowników. Więc prośba o list pracowników jest uzasadniona - uważa prof. Jakub Stelina.

Żeby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 50 proc. Załogi

Tomasz Zalewski

tomasz.zalewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.