W zdrowym urzędzie zdrowa atmosfera
Każdy człowiek ma słaby punkt, który mobber doskonale odczytuje. Każdy może więc potencjalnie stać się ofiarą
Do końca maja 2013 r. dyrektorzy generalni urzędów mają czas na wprowadzenie procedur antymobbingowych u siebie, o ile dotychczas nie zostały wprowadzone. Termin wynika z załącznika do zarządzenia nr 3 szefa służby cywilnej z 30 maja 2012 r. w sprawie standardów zarządzania zasobami ludzkimi w służbie cywilnej. To dobry moment do przemyśleń.
Mens sana in corpore sano, czyli w zdrowym ciele zdrowy duch - to jedna ze złotych myśli starożytnych Rzymian. To, że mimo upływu czasu zachowała swoją aktualność, potwierdzają rzesze ludzi, którzy na co dzień i od święta żyją według tej maksymy, propagując zdrowy styl życia. Wielu tę sentencję sprowadza jednak tylko do ruchu na świeżym powietrzu i zdrowego odżywiania, całkowicie zapominając, że dla zdrowia fizycznego i psychicznego istotna jest też... atmosfera w pracy. Bo stres jest cichym zabójcą, osłabia odporność, odbiera chęć do życia, jest początkiem wielu chorób, na co zresztą zwracają uwagę stowarzyszenia antymobbingowe pomagające ludziom po traumie, jaka spotkała ich w pracy.
Mobbing trafia na podatny grunt w polskiej administracji publicznej. Ścieżka kariery urzędnika wcale nie jest jasna, a na stanowiska bardzo często powoływani są znajomi lub bliscy, niejednokrotnie bez wymaganego wykształcenia, czy nieposiadający kompetencji, ale za to zatrudnieni poza konkursem lub z pominięciem naboru. Rotacja, i to nie tylko na kluczowych stanowiskach w urzędach administracji publicznej, następuje przy okazji każdych wyborów - czy to parlamentarnych, czy samorządowych.
Naturalnym zachowaniem tak wybieranych szefów, pragnących jednocześnie utrzymać się jak najdłużej, jest zarządzanie podległymi pracownikami poprzez zastraszanie. W efekcie psuje się atmosfera w pracy, pojawiają się plotki, donosicielstwo.
Każdy przypadek mobbingu jest jednak inny. Bo, jak tłumaczy Anna Makowska, prezes Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego we Wrocławiu, jest to działanie na konkretną wrażliwość. Każdy człowiek ma słaby punkt, który mobber doskonale odczytuje. Każdy może więc potencjalnie stać się ofiarą mobbera. Ważne jest, aby nie pozostawać w toksycznym układzie w pracy i walczyć o siebie, o własne poczucie wartości.
Niestety pracodawcy tolerują mobbing i tak długo, jak to tylko możliwe, starają się nie dostrzegać problemu. Nie wyciągają konsekwencji służbowych wobec mobberów nawet wtedy, gdy mają oni na swoim koncie kilka wyroków, a pracodawca musi wypłacić zadośćuczynienie mobbowanym pracownikom. O ile takie podejście może być tolerowane w prywatnych firmach, gdzie w grę wchodzą prywatne pieniądze, o tyle czas najwyższy przerwać ten zaklęty krąg w administracji publicznej, bo wszyscy składamy się na odszkodowania dla ofiar mobbingu, bo pieniądze pochodzą z naszych podatków. Może czas, by szefowie tyrani z własnej kieszeni płacili zadośćuczynienia.
Koszty prawników broniących przełożonego mobbera czy pieniądze na wypłatę odszkodowań to tylko jedna strona medalu. O wiele bardziej niebezpieczne dla firmy jest natomiast obniżenie kompetencji przyjmowanych do pracy pracowników w miejsce tych, którzy odchodzą.
Jak twierdzą eksperci mobber nie lubi ludzi mądrych i kreatywnych, dlatego otacza się takimi, którzy nie burzą jego poczucia wartości i nie będą mu zagrażać.
A ponieważ wpływa to na jakość pracy urzędu i jego wizerunek, to warto, aby problemowi temu jednak się przyjrzeć.
Jak na razie kwestia mobbingu i działań antymobbingowych w administracji publicznej nie były przedmiotem planowych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Prowadzone były jedynie kontrole skarg pod kątem ich zasadności.
@RY1@i02/2013/056/i02.2013.056.08800020a.802.jpg@RY2@
Grażyna J. Leśniak
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu