Dziennik Gazeta Prawana logo

Inspekcja bada nierówne traktowanie w firmach

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Prawo pracy

Jeszcze w tym miesiącu Najwyższa Izba Kontroli rozpocznie kontrole w administracji publicznej dotyczące nierówności płacowych ze względu na płeć.

- Dzięki temu będziemy też wiedzieć, jak ze swoich obowiązków dotyczących nadzoru nad warunkami pracy wywiązują się powołane do tego służby - mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

Chodzi przede wszystkim o Państwową Inspekcję Pracy. Ta w ubiegłym roku otrzymała 426 skarg dotyczących dyskryminacji, w których podniesiono 476 zarzutów nierównego traktowania w zatrudnieniu. Jeśli w trakcie postępowania kontrolnego inspektor pracy ujawni dowody potwierdzające zarzuty skarżącego, w wystąpieniu pokontrolnym wnioskuje do pracodawcy o usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości.

Jak podkreśla Główny Inspektorat Pracy, w zdecydowanej większości przypadków właściwą drogą dla dochodzenia roszczeń z tytułu dyskryminacji jest jednak postępowanie sądowe. Tylko sąd dysponuje bowiem niezbędnymi narzędziami do przeprowadzenia postępowania dowodowego i ustalenia, czy rzeczywiście dyskryminacja miała miejsce, oraz zasądzenia odszkodowania. W postępowaniu kontrolnym sam inspektor musi dowieść, że pracodawca stosował praktyki dyskryminacyjne. Odwrotnie jest w przypadku sprawy sądowej. W tym postępowaniu to pracodawca musi udowodnić, że takich praktyk nie stosował.

GIP tłumaczy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami ocena, czy w danym wypadku wystąpiła dyskryminacja pracownika i czy powstało roszczenie o wypłatę odszkodowania, należy do sądu pracy. W omawianych sprawach nie jest możliwe stosowanie przez inspektorów sankcji przewidzianych w przepisach o wykroczeniach przeciwko prawom pracowników (mandatów).

Łukasz Guza

lukasz.guza@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.