Inspekcja bada nierówne traktowanie w firmach
Prawo pracy
Jeszcze w tym miesiącu Najwyższa Izba Kontroli rozpocznie kontrole w administracji publicznej dotyczące nierówności płacowych ze względu na płeć.
- Dzięki temu będziemy też wiedzieć, jak ze swoich obowiązków dotyczących nadzoru nad warunkami pracy wywiązują się powołane do tego służby - mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.
Chodzi przede wszystkim o Państwową Inspekcję Pracy. Ta w ubiegłym roku otrzymała 426 skarg dotyczących dyskryminacji, w których podniesiono 476 zarzutów nierównego traktowania w zatrudnieniu. Jeśli w trakcie postępowania kontrolnego inspektor pracy ujawni dowody potwierdzające zarzuty skarżącego, w wystąpieniu pokontrolnym wnioskuje do pracodawcy o usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości.
Jak podkreśla Główny Inspektorat Pracy, w zdecydowanej większości przypadków właściwą drogą dla dochodzenia roszczeń z tytułu dyskryminacji jest jednak postępowanie sądowe. Tylko sąd dysponuje bowiem niezbędnymi narzędziami do przeprowadzenia postępowania dowodowego i ustalenia, czy rzeczywiście dyskryminacja miała miejsce, oraz zasądzenia odszkodowania. W postępowaniu kontrolnym sam inspektor musi dowieść, że pracodawca stosował praktyki dyskryminacyjne. Odwrotnie jest w przypadku sprawy sądowej. W tym postępowaniu to pracodawca musi udowodnić, że takich praktyk nie stosował.
GIP tłumaczy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami ocena, czy w danym wypadku wystąpiła dyskryminacja pracownika i czy powstało roszczenie o wypłatę odszkodowania, należy do sądu pracy. W omawianych sprawach nie jest możliwe stosowanie przez inspektorów sankcji przewidzianych w przepisach o wykroczeniach przeciwko prawom pracowników (mandatów).
Łukasz Guza
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu