Firmy znalazły na 8,5 euro sposób, ale... nieskuteczny
AKTUALNOŚCI
Do niemieckiej płacy minimalnej pracodawcy wliczają diety i twierdzą, że to rekompensata za niedogodności związane z delegowaniem. Powołują się przy tym na lutowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE (sygn. akt C-396/13), w którym trybunał uznał, że świadczenia wypłacane delegowanym, niebędące zwrotem kosztów wydatków, można wliczać do płacy minimalnej. Takim rozwiązaniem szczególnie zainteresowane są firmy transportowe.
Niestety na razie takie działanie jest ryzykowne, bo służby celne zza Odry coraz lepiej znają polskie prawo i już wiedzą, że jeśli od wypłaconych świadczeń nie potrącono ZUS i PIT, to mają do czynienia z typową dietą, i tym samym nie pozwalają jej wliczać do minimalnej pensji. Czy mają rację? Niektórzy polscy eksperci twierdzą, że nie. Ale wątpliwości nie unikniemy dopóty, dopóki nie wypowiedzą się w tej sprawie niemieckie sądy. A te już powoli, jak chociażby sąd pracy w D Ü sseldorfie, zaczynają dawać wskazówki, co do niemieckiej płacy wliczać.
Idealnie byłoby, gdyby zareagował jeszcze polski ustawodawca, np. zmieniając definicję diety. Na razie planowane są zmiany w ustalaniu podstawy polskiego minimalnego wynagrodzenia, do którego oprócz płacy minimalnej zaliczymy mniej dodatkowych składników (np. nie uwzględnimy premii). Niestety, jak wynika z zapowiedzi, te zmiany nie rozwiążą problemu diet. A szkoda, bo za chwilę będziemy się z nim borykać dodatkowo we Francji i Norwegii.
KD
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu