Chybiona pomoc dla kobiet w ciąży
AKTUALNOŚCI Najnowszy pomysł resortu rodziny może uderzyć w ciężarne kobiety pracujące przy monitorach. Decydenci zapomnieli o istnieniu jednego przepisu
Resort chce, by kobiety w ciąży dłużej pracowały przy komputerze, lecz częściej od tej pracy robiły sobie przerwy. Teraz - zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym wykazu prac wzbronionych kobietom w ciąży lub karmiącym dziecko piersią - jest tak, że ciężarna spędza cztery godziny przed monitorem, po czym przez pozostały czas powinna wykonywać inne zadania.
Zgodnie z ministerialną propozycją ciężarna miałaby pracować przed monitorem przez osiem godzin, ale po każdych 45 minutach byłaby kierowana na co najmniej 15 minut do innej pracy. Ministerstwo wskazuje, że takie rozwiązanie będzie lepsze dla samych kobiet. Z badań wynika bowiem, że problemem nie jest czas spędzany przed komputerem, lecz zbyt długie przesiadywanie w jednej pozycji.
Niestety urzędnicy zapomnieli o istotnej kwestii. Otóż ich propozycja nie uwzględnia w ogóle rozporządzenia w sprawie bhp na stanowiskach wyposażonych w monitory ekranowe. Na podstawie jednego z przepisów pracownikowi po przepracowaniu godziny przed monitorem przysługuje co najmniej 5 minut przerwy od pracy (jako czas wolny).
Gdy wejdzie w życie nowa propozycja resortu rodziny, ciężarne tego prawa zostaną pozbawione. W ich przypadku bowiem nie dojdzie do przepracowania pełnej godziny przed monitorem, gdyż po każdych 45 minutach będą odsyłane na kwadrans do innych zadań. Efekt? Tak jak w pełni zdrowemu mężczyźnie przysługuje co godzinę 5-minutowa przerwa, tak kobieta w ciąży mieć jej nie będzie.
Eksperci i politycy przyznają, że przedstawiony do konsultacji projekt wymaga poprawek. Nie może przecież doprowadzić do dyskryminacji ciężarnych.
- To ostatnia rzecz, której byśmy chcieli - deklaruje poseł Tadeusz Cymański, wiceprezes klubu PiS. Jego zdaniem zmiany w projekcie powinny być zresztą poważniejsze. - Warto wprost wskazać w rozporządzeniu, że inna zlecona praca nie może być pracą siedzącą, wykonywaną w tej samej pozycji, co ta przed monitorem. W przeciwnym razie nie osiągniemy skutku w postaci poprawy ochrony zdrowia ciężarnych, a jedynie wydłużymy im czas spędzany przed monitorami - wskazuje.
Część ekspertów podkreśla jednak, że drobne uchybienia nie powinny wpłynąć na ogólny odbiór projektu. Ten bowiem, w ocenie choćby Katarzyny Dobkowskiej, radcy prawnego z kancelarii Raczkowski Paruch, czy Doroty Wolickiej ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, zasługuje na pochwałę.
- Zmiany wynikają przede wszystkim z tego, że obecnie praca przy monitorach ekranowych nie jest tak szkodliwa, jak 10 czy 20 lat temu. W dzisiejszych warunkach ograniczenie do czterech godzin nie ma uzasadnienia - zaznacza mecenas Dobkowska.
Eksperci i politycy przyznają, że projekt ministerialnego rozporządzenia wymaga poprawek
Patryk Słowik
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu