Dziennik Gazeta Prawana logo

Po likwidacji obowiązkowych regulaminów nie powstanie próżnia. Będą inne dokumenty

1 lipca 2018

Stopień skomplikowania obecnych stosunków pracy jest bardzo wysoki. Z zatrudnianiem pracowników wiąże się wiele obowiązków, często bardzo uciążliwych dla pracodawców. Jako takie postrzegane są m.in. wymogi tworzenia regulaminów: pracy i wynagradzania. Dostrzegając to, resort rozwoju zaproponował nowelizację ustawy z 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1502 ze zm.; dalej: k.p.), która miałaby znieść obowiązek tworzenia tych dokumentów w firmach zatrudniających mniej niż 50 pracowników. Dziś bowiem jest to obligatoryjne już dla pracodawców 20 osób.

Propozycja ta została ujęta w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców. Jak wskazuje Ministerstwo Rozwoju, jest to element pakietu ułatwień dla przedsiębiorców "100 zmian dla firm", będącego I etapem realizacji Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, ogłoszonego przez szefa tego resortu w połowie lutego.

Z uzasadnienia projektu wynika, że przedsiębiorcy obawiają się zwiększać zatrudnienie powyżej 19 pracowników, bo wiąże się to z dodatkowymi obowiązkami (jak np. tworzenie wymienionych regulaminów). Z tego powodu niejednokrotnie firmy blokują własny rozwój, częściej stosują umowy cywilnoprawne jako podstawę zatrudnienia, a nawet obchodzą prawo poprzez sztuczne dzielenie przedsiębiorstwa na mniejsze jednostki organizacyjne.

Rządowy projekt ma być odpowiedzią na te obawy. Eksperci wskazują jednak, że zdjęcie z firm obowiązku tworzenia regulaminów nie spowoduje bynajmniej, że w tym miejscu pozostanie luka, niezagospodarowana przestrzeń. Po pierwsze, część firm być może wcale nie zrezygnuje z takich aktów wewnętrznych - a to dlatego, że ich posiadanie w wielu przypadkach jest korzystne, m.in. może ułatwić pracodawcy wygraną przed sądem, np. w sprawach o mobbing (choć zdania co do tego są podzielone). Po drugie, nawet jeśli pracodawcy nie zdecydują się na wprowadzenie regulaminów, część materii nimi objętej będą musieli ująć w obwieszczeniach skierowanych do pracowników czy też w umowach o pracę. Jeden obowiązek dokumentacyjny zostanie więc zastąpiony drugim, choć nieco mniej uciążliwym (obwieszczenia ustala bowiem sam pracodawca, bez udziału związków zawodowych).

Eksperci zwracają również uwagę na pewne mankamenty projektu. W ocenie Mariusza Miąsko, prezesa Kancelarii Prawnej Viggen, problemem jest m.in. to, że projekt nie odnosi się do możliwości ustanowienia regulaminów w przedsiębiorstwach zatrudniających także poniżej 20 pracowników. Tymczasem już teraz pojawiają się opinie, że obecne regulacje nie pozwalają ustanowić regulaminów w tych przedsiębiorstwach, co stanowi przejaw ich dyskryminacji.

- Przedsiębiorstwa te zamiast regulaminów mogą, co prawda, wprowadzić obwieszczenia, ale zakres uregulowań, które można w nich zawrzeć, jest ograniczony wyłącznie do określenia trzech instytucji prawa pracy: systemów i rozkładów czasu pracy oraz okresów rozliczeniowych - mówi Mariusz Miąsko. - Tymczasem przewaga biznesowa pracodawców korzystających z regulaminów wynika z możliwości umieszczenia w ich treści aż kilkudziesięciu instytucji prawa pracy. W projekcie należy więc dokonać stosownych korekt - dodaje.

50 osób dopiero przy takim stanie zatrudnienia pracodawca będzie miał obowiązek wprowadzenia regulaminów pracy i wynagradzania

Współpraca Urszula Mirowska-Łoskot

@RY1@i02/2016/180/i02.2016.180.18300080a.801.jpg@RY2@

Karolina Topolska

karolina.topolska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.