Sieci handlowe rozpoczęły debatę o prawie do urlopów
Zamiast dwóch tygodni urlopu co najwyżej siedem dni nieprzerwanego odpoczynku i zakaz brania wolnego w wakacje. A do tego planowanie nieprzewidzianych wypadków i jednodniowych absencji z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Firmy - a jak pokazują ostatnie medialne doniesienia, w tym sieci handlowe - stają na głowie, by urlopy przypadały dokładnie wtedy, gdy pasuje to im, a już niekoniecznie samym zainteresowanym. Czy takie działania są zgodne z przepisami?
Eksperci wskazują, że w wielu przypadkach pracodawca może urlop zablokować zgodnie z prawem. Potwierdza to też Główny Inspektorat Pracy. Z przesłanych nam wyjaśnień (opublikujemy je w całości w kolejnym numerze KiP) wynika, że wnioski podwładnych wskazujące termin urlopu nie są dla pracodawcy wiążące. Oznacza to, że może on ich nie uwzględnić, jeżeli nieobecność pracowników prowadziłaby do zakłócenia normalnego toku pracy. Są jednak dwa wyjątki - zatrudniający nigdy nie ma prawa odmówić udzielenia urlopu wypoczynkowego bezpośrednio po macierzyńskim i rodzicielskim oraz pracownikowi młodocianemu w okresie ferii szkolnych.
Ponadto prawnicy odradzają wprowadzanie ograniczeń, które w konsekwencji sprowadzałyby się do tego, że pracownik nie mógłby jednorazowo skorzystać z co najmniej dwóch tygodni wolnego. - To niezgodne z literą prawa - ostrzega adwokat Piotr Wojciechowski.ⒸⓅ
JAPA
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu