Nie odpisujesz, znaczy się obijasz
Owocowe czwartki i inne stare metody motywowania pracowników odpadają. Dziś kluczowe jest zadbanie o dobrostan psychiczny i fizyczny personelu
Błąd popełnili ci pracodawcy, którzy w pandemii włączyli tryb na przeczekanie, bo marazm jest zaraźliwy – ocenia CEO w firmie, która przed pandemią zajmowała się dostarczaniem do warszawskich biur warzyw i owoców. Przygotowywane przez nią zdrowe przekąski trafiały do 2 tys. miejsc, pracownicy realizowali kilkadziesiąt tysięcy dostaw tygodniowo. Koronawirus to uciął, bo ludzie przeszli na zdalne, a nawet jeśli nie, to wprowadzono zakazy wejść na teren budynków ludzi spoza personelu. Owszem, dotacje z tarcz były zastrzykiem gotówki, bez którego przedsiębiorcom trudno byłoby przetrwać, ale pieniądze to nie wszystko. Dlatego firma postawiła na inną strategię. – W kilka tygodni po marcowym lockdownie mieliśmy już gotową nową usługę. Zrobiliśmy kupony na paczki, które pracodawca mógł rozdawać wśród pracowników. Docierały one na wskazany adres. W ciągu kilku miesięcy wysłaliśmy ich ponad 100 tys., co nie tylko miało wpływ na budżet firmy, ale i na motywację w zespole, który dostał wyzwanie i mu sprostał – opowiada prezes.
Pandemia postawiła pracodawców przed nowymi, nieoczekiwanymi wyzwaniami. Był to zarówno egzamin z zarządzania zasobami ludzkimi oraz podstaw psychologii, jak i z inżynierii produkcji czy ekonomii. – Wyniki tego egzaminu poznamy za kilka miesięcy lub nawet kilka lat– mówi Grzegorz Rajca, psycholog organizacji i HR z firmy Colliers.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.