Będziemy oglądać telewizję z reklamami szytymi na miarę
Na rynku jest szybko rosnąca nisza. Polscy nadawcy testują jej możliwości – choć TVP bardziej niż na swoje biuro reklamy liczy na budżet państwa
Program telewizji ogólnopolskich jest taki sam w każdym zakątku kraju. Czy jesteśmy w Szczecinie, czy w Ostrołęce, w TVN codziennie o 19 zobaczymy „Fakty”, a w TVP 1 o 19.30 „Wiadomości”. Również gdy przychodzi czas na reklamy, wszyscy odbiorcy danej stacji widzą to samo. Nadawcy pracują już jednak nad tym, by emitować reklamy skrojone na miarę. Chcą, żeby różni widzowie oglądali w tym samym czasie różne spoty – zależnie od swoich preferencji, miejsca zamieszkania czy cech demograficznych. Takie dopasowanie telewizyjnych przekazów handlowych do odbiorcy nazywa się dynamicznym wstawianiem reklam (DAI – dynamic ad insertion) lub „addressable”.
Nadawcy mogą dzięki temu drożej sprzedać swój czas. Reklamodawcy trafią dokładnie do tej grupy odbiorców, na jakiej im zależy, tyle razy, ile naprawdę potrzebują. Natomiast widzowie nie będą bez końca katowani tą samą reklamą, która na dodatek ich kompletnie nie interesuje. W skali globalnej to najdynamiczniej rosnąca część rynku reklamy telewizyjnej. Według prognozy firmy Rethink TV przychody z DAI do końca 2019 r. sięgną na świecie 15,6 mld dol. Natomiast do 2025 r. wzrosną ponad pięciokrotnie – do 85,5 mld dol. – i będą wtedy stanowiły niemal jedną trzecią telewizyjnych wpływów reklamowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.