Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Cyfrowy pieniądz z datą ważności

19 września 2025
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Kolejne pojawiające się innowacyjne formy pieniądza, wspierane deklaracjami władz najważniejszych państw oraz instytucji w gospodarce globalnej, wskazują, że zmiany w finansach przyspieszają. Zaś kładzenie nacisku albo na kryptowaluty, albo na stablecoiny (ich wartość jest powiązana np. ze złotem lub z dolarem), albo na cyfrowy pieniądz banków centralnych (CBDC), świadczy o ścieraniu się potężnych interesów. To nie jest tylko gra o formę cyfrowego pieniądza, lecz także o suwerenność ekonomiczną. Z jednej strony USA forsują kryptowaluty i stablecoiny, a z drugiej – Europa oraz Chiny poszukują przeciwwagi dla dominującej roli dolara poprzez cyfrowe odpowiedniki euro i juana emitowane przez banki centralne.

Pieniądz, którym się posługujemy, ma zalety i wady. Jego przewagą pozostaje fizyczna forma. Namacalność niesie za sobą pozytywny efekt psychologiczny, a jest to ważne w momentach niepewności, których ostatnio aż nadto. Nawet osoby korzystające głównie z płatności elektronicznych lubią mieć przy sobie pewną ilość gotówki na wszelki wypadek.
Ale choć pieniądz fiducjarny jest zobowiązaniem banku centralnego, że dany środek płatniczy będzie można wymienić na dobra oraz usługi o tej samej wartości, to jego posiadacza może jednak spotkać przykra niespodzianka. Na przykład władze Indii w 2016 r. anulowały najbardziej popularne banknoty o nominałach 500 i 1000 rupii. W ciągu jednej chwili większość gotówki będącej w obiegu stała się bezwartościowa i dopiero wymiana na nowo wyemitowane banknoty pozwalała dokonywać transakcji. Celem tej demonetyzacji było ograniczenie szarej strefy, skutkiem – chaos i spowolnienie gospodarcze.
Ale w tym samym roku w Indiach uruchomiono Uniwersalny Interfejs Płatniczy (UPI), system rozliczeń bezgotówkowych. Okazał się sukcesem – i obecnie każdego miesiąca miliardy transakcji przeprowadzanych są za jego pomocą. Łatwość dokonywania rozliczeń oraz ich niskie koszty doprowadziły do upowszechnienia standardu, a nawet włączenia do niego płatności międzynarodowych.

Według analiz przeprowadzonych przez główne banki centralne oraz organizacje międzynarodowe CBDC mają liczne zalety – od włączenia większej liczby uczestników, przez niskie koszty i przejrzystość dokonywania transakcji, po ułatwienia wymiany walut.
Jednak zalety te nie spowodowały upowszechnienia tego rozwiązania. O ile podczas pandemii, kiedy różne formy pieniądza cyfrowego przeżywały boom, o tyle obecnie pojawiają się znaki zapytania dotyczące możliwości wdrażania CBDC. Powodem jest mnogość rozwiązań oraz brak standardu. To może być wadą, szczególnie jeśli chodzi o współgranie systemów w różnych krajach. Aby zmniejszyć te problemy, wdrażanie CBDC odbywa się na rynku hurtowym, między instytucjami finansowymi.
Pilotażowy projekt „Mariana” przeprowadzony w 2023 r. wykazał, że możliwe jest natychmiastowe rozliczanie między systemami finansowymi Francji, Szwajcarii oraz Singapuru. Założono istnienie hipotetycznych cyfrowych euro, franków i dolarów singapurskich. Udało się zasymulować ustalenie cen poszczególnych walut, zawarcie i rozliczenie transakcji. To ważne, ponieważ rynek walutowy należy do największych na świecie, ale rozliczenia nie są z reguły natychmiastowe i bywają kosztowne.
Europejski Bank Centralny zamierza zintensyfikować prace nad cyfrowym euro. Chiny od dłuższego czasu były zaangażowane w projekt e-juana. Ale rozważają też wydanie pozwolenia na użycie juanów jako podstawy stable-
coinów. Byłaby to duża zmiana w podejściu Pekinu do cyfrowych walut, odkąd kilka lat temu wprowadził zakaz wykonywania operacji w kryptowalutach i ich kopania. Teraz byłaby to okazja do zasygnalizowania znaczenia chińskiej waluty w światowych finansach i nieoddawania w pełni pola dolarowi, który jest podstawą stablecoinów. Jednak może to stać w sprzeczności z chińskim podejściem do stabilności systemu finansowego i kontroli nad walutą.
Z kolei Korea Południowa zwalnia w kwestii cyfrowego pieniądza ze względu na koszty i konkurencyjne rozwiązanie w postaci stablecoinów. Bank Anglii sceptycznie podchodzi do pomysłu wprowadzenia e-funta. W Australii przeprowadzono Project Acacia w celu sprawdzenia założeń koncepcyjnych, a także dokonano symulacji transakcji. Jednak dotyczyło to wyłącznie rozliczeń między instytucjami finansowymi, ale jednocześnie nie stwierdzono korzyści z wprowadzenia rozliczeń z klientami detalicznymi. W analizie Narodowego Banku Polskiego z 2021 r. również nie wskazano potencjalnych pożytków z wprowadzenia e-złotego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.