Systemy wspomagające kierowców to wstęp do pojazdów autonomicznych
Jeszcze kilka lat temu kamery i czujniki w samochodzie były ponadstandardowym wyposażeniem. Dziś są normą. O niektórych obowiązkowych systemach bezpieczeństwa kierowcy nawet nie wiedzą, wielu kierowców nie potrafi z nich korzystać, a przecież – w połączeniu z algorytmami sztucznej inteligencji – chronią ich przed kolizjami i wypadkami, często ratują im życie.
Według wstępnych prognoz Instytutu Transportu Samochodowego z 2017 roku pierwsze pojazdy autonomiczne 4. generacji (w skali od 0. do 5.) miały się pojawić na polskich drogach w 2025 roku. Jednak dopiero w połowie mijającego właśnie roku rząd zaakceptował projekt ustawy, która miała ułatwić testowanie takich samochodów, a do tego po przejściu całej ścieżki legislacyjnej w parlamencie regulacje służące innowacjom w transporcie drogowym zostały zawetowane przez prezydenta. Na auta bez kierowcy trzeba więc jeszcze trochę poczekać. Niemniej jednak automatyzacja w samochodach to nie tylko przyszłość, ale w dużym zakresie już teraźniejszość.
To już nie są nowinki
Kierowcom z dużym stażem bezpieczeństwo kojarzyło się przede wszystkim z obowiązkiem zapinania pasów i fotelikami dla dzieci oraz poduszkami powietrznymi. Nowoczesne systemy bezpieczeństwa w samochodach traktowali najpierw jako fajne, czasem przydatne gadżety. Ale prawda jest taka, że stworzono je po to, by wspomagać podczas jazdy siedzących za kierownicą i wyeliminować lub zminimalizować ich błędy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.