Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Rywale odpowiadają na atak Steve’a Jobsa i sami uderzają w iPhone’a

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Dwie największe grupy technologiczne w Azji skontrowały Steve’a Jobsa, prezesa Apple’a, który w piątek stwierdził, że problemy z połączeniami w iPhonie 4 są typowe dla innych smartfonów.

Jobs uderzył w piątek w arogancki ton, kiedy niechętnie przeprosił za problemy z anteną w najnowszym iPhonie, które mogą prowadzić do przerywania rozmów.

Stwierdził, że Apple został szczególnie mocno skrytykowany ze względu na swój sukces i pokazał wideo, na którym widać, że podobne problemy ma BlackBerry produkowane przez Research in Motion, telefon Samsunga obsługiwany przez system Windows i HTC oparty na systemie Android.

Jednak HTC i Samsung, najwięksi producenci smartfonów, wspólnie z RIM pokazali, że nie zamierzają odpuścić Jobsowi.

- Apple powinien się zająć własnymi problemami - powiedział dziennikarzom Hui-Meng Cheng, dyrektor finansowy HTC.

Z kolei Samsung podał, że problemy z odbiorem rozmów w jego telefonie, przywoływane przez Jobsa na konferencji prasowej, "nie miały jak dotąd miejsca i nie ma możliwości, by takie problemy pojawiły się w przyszłości". Eksperci branżowi orzekli, że wideo pokazane przez Applea nie ma wartości naukowego testu, a użytkownicy częściej skarżą się na Applea.

Podstawowa różnica polega na tym, że Apple po raz pierwszy umieścił antenę poza krawędzią telefonu, czyniąc ją bardziej podatną na dotknięcia. Inni producenci ukrywają antenę w środku.

"Próby wmieszania przez Applea RIM w klapę, którą sami sobie zgotowali, są niedopuszczalne", podał RIM w weekend, zauważając, że jego klienci nie potrzebują obudowy dla poprawnego funkcjonowania swoich BlackBerry, nawiązując tym samym do rozwiązania problemu sugerowanego przez Applea.

Jobs powiedział w piątek, że Apple będzie za darmo rozdawał obudowy posiadaczom iPhonea 4, przynajmniej do września, kiedy problem ma zostać rozwiązany całościowo.

Analitycy, którzy w piątek prognozowali, że wystąpienie Applea ostudzi emocje, są coraz bardziej zaniepokojeni ostrą reakcją. Ich zdaniem agresywna obrona może przedłużyć spór. "Nie był ani w połowie tak koncyliacyjny, jak się tego spodziewaliśmy" - napisał w poniedziałkowym raporcie dla klientów Toni Sacconaghi, analityk Sanford Bernstein, dodając, że taka pycha grozi w dłuższej perspektywie "zrażeniem do siebie klientów i akcjonariuszy".

@RY1@i02/2010/140/i02.2010.140.000.016b.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

Steve Jobs broni najnowszego iPhonea

tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Joseph Menn

"Financial Times"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.