500 dni w zamknięciu. Symulacja lotu na Marsa
Rozpoczął się jeden z najważniejszych eksperymentów w podboju kosmosu - Mars 500. Jego wyniki będą kluczowe dla wysłania ludzi na Czerwoną Planetę.
Sześciu quasi-astronautów - trzech Rosjan, Włoch, Francuz i Chińczyk - zostało wczoraj zamkniętych na 18 miesięcy w niewielkim kompleksie bez okien oraz niemal bez żadnej łączności. Ze światem zewnętrznym będą się mogli komunikować jedynie w najpilniejszych sprawach za pomocą e-maila. Ich półtoraroczna odyseja ma symulować lot na Marsa. Właśnie tyle będzie trwał lot na Czerwoną Planetę przy posiadanej obecnie przez ludzkość technologii.
Ich "statek kosmiczny" o powierzchni 55 metrów kwadratowych, stojący na terenie moskiewskiego instytutu biomedycznego, składa się z pięciu sekcji: medycznej, mieszkaniowej, magazynu, śluzy powietrznej oraz modułu lądowania. - Staraliśmy się uczynić ten eksperyment jak najbardziej realistycznym. To oznacza, że załoga będzie miała ograniczony dostęp do np. żywności czy wody. Nie będzie żadnego doładowania w trakcie - powiedział Martin Zell z Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Głównym celem tego eksperymentu jest zbadanie wpływu tak długiego przebywania w zamkniętym środowisku na psychikę przyszłych astronautów. Wielu naukowców obawia się, że gdyby doszło do prawdziwego załogowego lotu na Marsa, najsłabszym ogniwem misji byliby ludzie. Nie brak nawet głosów, że nie miałby kto obsługiwać urządzeń, bo astronauci staliby się niepoczytalni.
Załogowe loty na Marsa w ciągu najbliższych 20 lat planują wszystkie kosmiczne mocarstwa: USA, Rosja oraz Chiny.
pc, bbc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu