Chiny pokażą światu na Expo swoje nowe oblicze
Rozpoczynającą się jutro w Szanghaju wielką wystawę Expo Chiny zamierzają wykorzystać do zerwania z wizerunkiem "największego kopisty świata". Pekin chce się zaprezentować jako państwo nowoczesne, które w niczym nie ustępuje już liderom XXI wieku.
Władze Chin nadały Expo rangę wyższą niż pekińskiej olimpiadzie w 2008 roku. Oficjalnie Pekin przyznaje, że na zorganizowanie wystawy w biznesowej stolicy kraju wydano 4,2 mld dol. Jednak zdaniem mediów prawdziwe koszty sięgają nawet 56 mld dol.
Za tak ogromne pieniądze Chiny chcą pokazać światu swoje nową oblicze: już nie dostarczyciela taniej siły roboczej, lecz lidera technologicznej i biznesowej innowacyjności.
Do zrealizowania tego celu Chiny nie mogły wymarzyć sobie lepszej okazji niż ubiegłoroczny kryzys finansowy, który wyjątkowo mocno uderzył w Zachód.
Mnóstwo firm, często z wielkimi tradycjami - jak np. szwedzkie Volvo - można było przejąć za bezcen. Nie chodziło o wznowienie produkcji czy wartościowy znak towarowy, ale o przejęcie biur projektowych i wydziałów badawczych. - By się rozwijać, chińskie firmy potrzebują dostępu do najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych, ale nie muszą już ich wykradać zagranicznym firmom. Teraz zdobywają patenty, wykupując zachodnie firmy albo robiąc z nimi interesy - mówi "DGP" Adam Segal z amerykańskiej Council on Foreign Affairs.
Autor książki "Digital Dragon: High-Technology Enterprises in China" podkreśla jednak, że chińska innowacyjność polega obecnie głównie na udoskonalaniu istniejących produktów i procesów produkcji w ten sposób, by nie tracąc na jakości, znacząco obniżyć koszty.
Władzom udało się przekonać do powrotu wykształconą na najlepszych amerykańskich uczelniach chińską młodzież. Ojczyzna stała się dla nich prawdziwą ziemią obiecaną - tu mogą pracować nad projektami, na które nie stać Ameryki, Niemiec czy Japonii, a do tego mogą szybko awansować i dobrze zarabiać.
Są zatrudniani w ośrodkach badawczo-rozwojowych (Research and Development - R&D), które powstają w Chinach jak grzyby po deszczu. Centrum R&D Microsoftu w Pekinie, gdzie ulepszono urządzenia odczytujące ręczny zapis chińskich znaków, jest największą tego typu placówką komputerowego giganta poza USA. W Shenzhen, inkubatorze chińskiej przedsiębiorczości, ma siedzibę Huawei, światowy potentat telekomunikacyjny, który w 2008 roku zarejestrował 1737 patentów. Dla porównania Polska w ubiegłym roku zarejestrowała 340 patentów.
Grono głodnych sukcesu młodych wilków co roku powiększa rzesza 75 tys. absolwentów uczelni technicznych. - W szkołach coraz większy nacisk kładziony jest na kreatywność, a wykształcenie wyższe co roku uzyskuje 5 milionów młodych ludzi - podkreśla w rozmowie z nami Kerry Brown z londyńskiego Chatham House.
To wszystko powoduje, że władze Chin mają w swoim ręku wszystkie potrzebne atuty, by zrealizować plan. - Zmiana wizerunku zajęła Japonii 15 lat. Wymagało to ogromnych nakładów i mnóstwa pracy - podkreśla Adam Segal. Ambicja Państwa Środka jest o wiele większa: ten proces ma zająć co najwyżej dekadę.
Karolina Romej
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu