Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Technoparki: więcej marketingu i hucpy niż nowych technologii

29 czerwca 2018

Tylko co piąta firma działająca w ramach tych instytucji w latach 2010-2012 wdrożyła nową technologię

W Polsce są 54 parki technologiczne. Pod tą nazwą kryją się instytucje tworzone po to, by lepiej przepływały wiedza i technologie między firmami a naukowcami. Większość z nich zajmuje się jednak głównie dbaniem o to, by jakoś przetrwać. Innowacyjność jest na dalszym planie.

Gdański Park Naukowo-Technologiczny podczas naboru lokatorów do swoich pomieszczeń dodatkowe punkty przyznawał za "wdrożenie nowych lub/i istotnie ulepszonych produktów/usług". Te punkty o dziwo dostały Izba Celna w Gdyni oraz firma zajmująca się... organizowaniem występów muzycznego zespołu piosenki i tańca tradycyjnego.

Temu i siedmiu innym technoparkom przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. Według jej oceny nie przynoszą one znaczących rezultatów dla gospodarki, mimo iż ich utworzenie pochłonęło ponad 800 mln zł, a kolejne 175 mln zł wydano na działalność w okresie objętym kontrolą.

Eksperci NIK jako jeden z najpoważniejszych grzechów tych instytucji wymieniają to, że zarządzający parkami oferują przedsiębiorcom niewielką pomoc w pozyskiwaniu środków na finansowanie innowacyjnych przedsięwzięć oraz na poszukiwanie nowych technologii. W rezultacie w latach 2010-2012 jedynie co piąta firma (87 spośród 421) działająca w skontrolowanych parkach wdrożyła nowe rozwiązania technologiczne. Oznacza to, że nie realizują one swojego głównego zadania.

Jednym z najostrzej ocenionych jest Lubelski Park Naukowo-Technologiczny, któremu NIK zarzuca, że żył właściwie głównie z wynajmowania pomieszczeń i to firmom, które z innowacjami nie mają wiele wspólnego. "W rezultacie, mimo upływu trzech lat od rozpoczęcia działalności parku, żaden z lokatorów nie wdrożył nowych technologii" - czytamy w dokumencie. NIK wylicza też, że płace dla pracowników tego parku (a konkretnie pięciu osób) pochłonęły w pierwszym półroczu 2012 r. 21 proc. kosztów operacyjnych spółki.

- Raport NIK był dla nas poważnym ostrzeżeniem, teraz zaczęliśmy bardzo aktywnie działać na tym polu. Współpracujemy m.in. z prof. Grażyną Ginalską, której pomagamy w komercjalizacji jej wynalazku, czyli sztucznej kości - zapewnia Urszula Hasiec z LPNT. - Rozpoczęliśmy też szkolenia dla innobrokerów, czyli ekspertów, którzy mają pomagać w łączeniu się biznesu, i naukowców - dodaje Hasiec.

Być może i obietnice technoparku z Lublina zostaną wypełnione, ale na razie obraz tej i podobnych instytucji nie jest szczególnie optymistyczny. Pierwszym polskim parkiem technologicznym był Poznański Park Naukowo-Technologiczny, który powstał w 1995 r. Od tamtej pory powołano 66 podobnych inicjatyw, część jednak nie wytrzymała próby czasu i dziś działają zaledwie 54 takie ośrodki. Jak wynika z opracowania przygotowanego przez Stowarzyszenie Organizatorów Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce, ta ilość niekoniecznie przekłada się na jakość. Zaledwie nieco ponad połowa parków od czasu swojego powstania przynajmniej raz realnie dokonała usługi wspierającej transfer technologii między naukowcami a biznesem.

Jak podlicza NIK, aż 85 proc. wdrożeń wynalazków w skontrolowanych parkach miało miejsce w przedsiębiorstwach ulokowanych w jednym tylko miejscu: Wrocławskim Parku Technologicznym. Na pozostałe 53 przypada więc 15 proc.

Ale nawet wrocławski prymus przyznaje, że jest źle i koniecznie trzeba wprowadzić zmiany w funkcjonowaniu tych instytucji. Marek Winkowski, dyrektor ds. inwestycji badań i rozwoju z WPT, mówi otwarcie: - Głównym problemem jest to, że parków jest za dużo. Jest ich prawie 60, a powinno być nie więcej niż 10. Liczba firm w Polsce zajmujących się innowacyjną technologią jest niewielka. Najracjonalniejszym rozwiązaniem byłoby skoncentrowanie ich w kilku miejscach, a nie tak duże rozproszenie. Parków jest dużo, a nasycenie firmami małe. Stąd w niektórych są wynajmowane pomieszczenia takim przedsiębiorstwom, które mają niewiele wspólnego z innowacyjnością - tłumaczy Winkowski. Według NIK jedynie co trzeci przedsiębiorca prowadzący działalność w ramach technoparków prowadzi firmę technologiczną. Reszta to przeróżne przedsiębiorstwa konsultingowe, marketingowe czy PR-owe. I to one utrzymują technoparki, choć z wynalazkami nie mają nic wspólnego.

Parków technologicznych jest za wiele. Zamiast 54 wystarczyłoby 10

@RY1@i02/2013/174/i02.2013.174.00000040b.803.jpg@RY2@

Mateusz Ochocki/KFP

85 proc. wdrożeń wynalazków przypada na Wrocław. Pozostałe 53 technoparki są autorami zaledwie 15 proc.

Współpraca Klara Klinger

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.