Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Maszty telekomów będą silniej promieniować

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Zaczęła się wojna o wyższe normy promieniowania elektromagnetycznego rozsiewanego przez BTS-y

W sprawie zmiany norm operatorzy spotkali się w piątek z przedstawicielami Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. To kolejne spotkanie w tym tygodniu - dowiedział się DGP. Jak ustaliliśmy, Justyna Romanowska, dyrektor departamentu telekomunikacji w MAiC, obiecała telekomom wsparcie. Stwierdziła, że resort zwróci się w tej sprawie do ministra środowiska, który jest autorem rozporządzenia w kwestii dopuszczalnych norm promieniowania. Inicjatywę wspierają także Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Ministerstwo Środowiska zapowiada, że wniosek rozpatrzy, ale zastrzega, że ewentualna korekta przepisów nie nastąpi szybko, ponieważ wymaga wniesienia poprawek do siedmiu aktów prawnych. - Jakakolwiek zmiana dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych powinna być poprzedzona przeglądem aktualnego stanu wiedzy naukowej, dotyczącej skutków oddziaływania pól elektromagnetycznych na zdrowie ludności i środowisko - zastrzega Anna Ostrowska z biura prasowego MŚ.

Dlaczego operatorom tak zależy na złagodzeniu norm? W Polsce mamy jedne z najbardziej rygorystycznych w Europie zasad określających dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych (PEM), bazujące na przepisach z lat 60. XX w. W zakresie częstotliwości 300 MHz-300 GHz, a więc pasmach wykorzystywanych przez systemy komórkowe, maksymalny dozwolony poziom promieniowania w miejscach dostępnych dla ludności wynosi 0,1 W/m kw. W krajach Unii Europejskiej limity te są wielokrotnie większe - dla pasma 900 MHz limit wynosi 4,5 W/mkw., więc jest 45-krotnie wyższy, dla pasma 1800 MHz - 9 W/mkw., a dla pasma 2100 MHz już 10 W/m kw.

- Większość krajów Wspólnoty stosuje normy wynikające z rekomendacji Unii Europejskiej, zaakceptowane na podstawie badań przez Światową Organizację Zdrowia. Zrównanie dopuszczalnych norm z obowiązującymi w większości państw UE pozwoli na wyższą jakość usług, niwelowanie białych plam i zwalczanie wykluczenia cyfrowego - uważa Cezary Albrecht, dyrektor departamentu strategii i spraw regulacyjnych w T-Mobile.

- Dostosowanie prawa i dozwolonych poziomów PEM do norm obowiązujących w innych krajach przyczyniłyby się do pozytywnych zmian - popiera go Arkadiusz Majewski z Polkomtelu. Wylicza, że oznaczałoby to mniejszą liczbę stacji bazowych budowanych w sąsiedztwie budynków. To także możliwość wykorzystania technologii, które pozwalają na obniżenie poziomu mocy sygnału emitowanego przez urządzenia osobiste, czyli modemy i telefony, co wiąże się również z mniejszym zużyciem energii, a więc np. dłuższą pracą baterii w smartfonie. Zasięg sieci komórkowej pojawiłby się w miejscach określanych jako białe plamy. Podobne opinie wyrażają przedstawiciele Orange i Play. - Operatorzy sieci komórkowych - w ramach PIIT - podjęli inicjatywę, która ma na celu urealnienie norm. Zostanie wkrótce przedstawiona ministrowi środowiska - zapowiada Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange.

W tej sprawie operatorzy są zgodni, ale i tak czeka ich ciężka batalia ze zwolennikami zaostrzenia przepisów. Jest mnóstwo stowarzyszeń i fundacji, które poświęcają wiele czasu na walkę z masztami komórkowymi. Zablokowały one już niejedną inwestycję telekomów. Argumenty zawsze są podobne - promieniowanie towarzyszące pracy BTS-ów zagraża zdrowiu i powoduje zachorowania, w tym na raka. O tym, że niekoniecznie jest to wymysł ekologów fanatyków, świadczy choćby przykład Barbary Galdzińskiej z Krakowa. - Jedno z moich dzieci ma wpisaną do książeczki zdrowia "nadwrażliwość elektromagnetyczną" - opowiada pani Barbara. Zuzia zachorowała, bo od urodzenia mieszkała pod antenami stacji bazowej telefonii komórkowej. Schorzenie po prawie rocznych badaniach, testach i opiniach psychologa zostało zdiagnozowane przez lekarzy i wpisane do książeczki zdrowia. - Nie jesteśmy przeciw używaniu telefonów, nie chcemy żyć jak za króla Ćwieczka. Chodzi tylko o to, aby ta technologia była bezpieczna - wyjaśnia mama Zuzi. W jaki sposób? Poprzez wprowadzenie jeszcze surowszych norm. Co zrozumiałe, w sprawę angażują się też chętnie politycy. Dziś nad rezolucją do parlamentu, premiera i innych urzędów w sprawie zaostrzenia norm będzie debatowała Rada Krakowa.

W Polsce przeciwdziałaniem budowie i użytkowaniu urządzeń emitujących PEM zajmuje się m.in. Stowarzyszenie "Prawo do Życia". Jego prezes Zbigniew Gelzok skarży się, że od lat bezskutecznie walczy z bezprawnymi działaniami sieci komórkowych. Na czym jego zdaniem one polegają? - W Polsce działają tysiące nielegalnych stacji bazowych. Nikt tego nie kontroluje. Nikt nie mierzy też poziomu emitowanego przez nie promieniowania - relacjonuje Gelzok. Dodaje, że jeden z sądów, chcąc rozpatrzyć skargę osoby poszkodowanej w wyniku działania PEM, bezskutecznie poszukiwał niezależnego podmiotu mogącego przeprowadzić pomiary promieniowania. - Wyniki badań przeprowadzanych przez same telekomy nie są wiarygodne, bo wystarczy nawet nieznaczne przesunięcie sondy, by je zmienić nawet o kilkaset procent - podsumowuje prezes Gelzok.

@RY1@i02/2014/195/i02.2014.195.00000020c.802.jpg@RY2@

Polskie limity należą do najbardziej wyśrubowanych

Piotr Dziubak

piotr.dziubak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.