Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez państwa możemy zapomnieć o innowacjach

28 czerwca 2018

Najbardziej ryzykowne inwestycje wymagają wsparcia partnera publicznego

Jeśli zastanowić się nad technologiami, które dzisiaj traktujemy jako oczywistość, to w przypadku większości z nich na początku był zaangażowany państwowy pieniądz. Algorytm porządkowania wyników w wyszukiwarce internetowej, który potem stał się podstawą dla Google, powstawał przy wsparciu grantu z amerykańskiej National Science Foundation. Siri, czyli osobista asystentka użytkowników ekosystemu Apple, zaczęła swoje życie jako projekt badawczy realizowany za pieniądze Agencji Zaawansowanych Projektów Obrony (DARPA), innej agencji federalnej rządu USA. Patenty telekomunikacyjne, które umożliwiły powstanie sieci telefonii komórkowej, także powstawały w laboratoriach przedsiębiorstw przy zaangażowaniu kapitału publicznego.

Przykłady zaangażowania w naukę podmiotów publicznych, z których następnie powstały nie tylko konkretne produkty, ale całe gałęzie gospodarki, można mnożyć. Podstawowe pytanie brzmi jednak, jakie ramy stworzyć dla partnerstwa kapitału publicznego i prywatnego, tak aby proces ten był najbardziej efektywny i przynosił najlepsze efekty. Nad tym zastanawiali się uczestnicy panelu "Inwestycje w innowacje: kto ryzykuje i dla kogo".

Marek Borzestowski, partner w Giza Polish Ventures, studził entuzjazm wszystkich, którzy uważają, że nawet po stworzeniu doskonałych rozwiązań uda się zamienić Polskę w drugą Dolinę Krzemową. Co nie znaczy, że nie można uczyć się od najlepszych. - Przy Uniwersytecie Technion w Hajfie powstaje 500 spółek rocznie, w których zaangażowanie państwowe wynosi 85 proc. Za sukces uznaje się tam moment, w którym do takiego przedsięwzięcia wchodzi inwestor prywatny i wyłoży pieniądze na drugą rundę finansowania - mówił inwestor. - Izraelczycy zapewniali mnie, że dzieje się tak w przypadku połowy tych przedsięwzięć - dodał. Zaznaczył, że jak na razie polskie uniwersytety są zbyt słabe, aby generować podobny potencjał, co najlepsza technologiczna uczelnia w Izraelu.

- Niestety, w Polsce pieniądz publiczny wciąż nie przynosi praktycznych rezultatów. W związku z tym Narodowe Centrum Badań i Rozwoju lwią część swoich środków kieruje do przedsiębiorstw. Ma to również tę zaletę, że podmioty, które nie są w stanie prowadzić badań na własną rękę, współpracują z uczelniami - powiedział zastępca dyrektora w NCBiR Leszek Grabarczyk.

Patrycja Zielińska, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu, mówiła o roli, jaką w całym systemie wspierania innowacji przez państwo odgrywa agencja. Pieniądz publiczny może bowiem wspierać wynalazek na etapie jego powstawania, może też zaangażować się w stworzenie wczesnego prototypu. Na tym etapie wsparcie zapewnia NCBiR. Kiedy jednak mówimy o wdrożeniu do produkcji seryjnej, tutaj pojawia się ARP. - W podjęciu decyzji o wejściu do firmy inwestora prywatnego bardzo pomaga zaangażowanie agencji. Często nawet inwestorzy uzależniają swoje wejście od obecności takiego podmiotu jak nasz - powiedziała wiceprezes.

Paneliści byli zgodni, że w Polsce wciąż za mało myśli się o innowacjach w kontekście konkretnych produktów. Takie projekty bowiem wychodzą od diagnozy niezrealizowanych u konsumentów potrzeb, a następnie koncentrują się na próbie ich zaspokojenia. - Nie znam ani jednego przykładu sytuacji, w której zainwestowane państwowe pieniądze przełożyłyby się na innowację produktową - stwierdził Waldemar Preussner, przewodniczący rady nadzorczej PCC SE.

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.