Smoczy apetyt Smoka, ale wyniki kiepskie
Zapowiedź offsetu w momencie wyboru przez nas chińskiej siłowni atomowej pokazuje, jak bardzo Pekinowi zależy na eksporcie technologii
Państwo Środka od dawna pracuje nad rozwojem technologii, w których tradycyjnie dominowały przedsiębiorstwa z Zachodu. Inwestycje w niektórych branżach, jak technologie wojskowe czy energetyka jądrowa, są napędzane troską o bezpieczeństwo narodowe (co nie znaczy, że przy okazji nie można na nich zarobić). Rozwój innych - jak szybka kolej czy samoloty pasażerskie - powodowało przekonanie, że przysłuży się to rozwojowi gospodarki, umożliwiając powstanie całych jej gałęzi.
Atom czy szybka kolej stanowią ponadto doskonałe narzędzie dyplomacji - jeśli zagraniczny klient zdecyduje się na chińskie rozwiązania w jednej z tych dziedzin, zwiąże się z Państwem Środka na długie lata. Serwisowanie, części zamienne i szkolenia personelu będą potrzebne przez cały czas użytkowania produktu. Pekin przekonuje się jednak, że znalezienie nabywców na rozwijane od dekad rozwiązania nie jest proste. Podstawowy powód? Koszt. Reaktor jądrowy to wydatek, na który stać nielicznych. A biorąc pod uwagę kurczący się rynek - spowodowany m.in. fatalnym wizerunkiem technologii atomowych po katastrofie w Fukushimie - Chińczycy mają problem.
I to nawet biorąc pod uwagę fakt, że Pekin oferuje technologię jądrową w atrakcyjnym opakowaniu, to znaczy z zapewnieniem finansowania dla inwestycji. Dzięki temu klienci, którzy nie dysponują środkami na siłownię, mogą sobie na nią pozwolić. Przykładem są cztery reaktory budowane w Pakistanie, z których jeden już działa. Państwo Środka wyłożyło 82 proc. pieniędzy potrzebnych do ich powstania. To właśnie atrakcyjność całej oferty, a nie tylko dojrzałość i jakość technologii, decydują o tym, na czyje reaktory zdecyduje się państwo chcące rozwoju energetyki atomowej. Podobną dyplomację atomową uprawiają Rosjanie i Japończycy.
Jeszcze większe problemy Pekin ma z eksportem szybkiej kolei. Na przestrzeni ostatnich paru lat Państwo Środka chwaliło się potencjalnym zaangażowaniem w 18 takich projektów na świecie. Do dziś udało się zrealizować tylko jeden - wartą 4,1 mld dol. linię o długości 533 km łączącą Ankarę ze Stambułem. Kolejnych pięć - w Arabii Saudyjskiej, Iranie, Laosie i Turcji - znajduje się w różnym stadium zaawansowania.
Problem w tym, że cena tych inwestycji często zniechęca potencjalnych klientów. Koszt linii łączącej Chiny z Laosem był tak niewspółmierny do możliwości finansowych tego kraju, że pieniądze postanowili w całości wyłożyć Chińczycy. Przez wzgląd na koszty porzucono budowę prawie 500-kilometrowej linii łączącej wenezuelskie miasta Tinaco i Anaco. Chińczycy chcieli też stworzyć linię szybkiej kolei w Libii, ale zamiary pokrzyżowały arabska wiosna i wybuch wojny domowej. Na problemy z dyplomacją technologiczną nakładają się problemy polityczne. W 2016 r. pojawiły się doniesienia, że jeden z operatorów w USA rozważa wejście we współpracę z Chińczykami w celu budowy pierwszej linii dużych prędkości, która miała łączyć Los Angeles z Las Vegas. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i projekt został zarzucony.
Analitycy sceptycznie odnoszą się również do chińskich planów podbicia przestworzy. Pierwsza rodzima konstrukcja w tej kategorii - pasażerski samolot C919 - odbyła w maju swój dziewiczy rejs. Teraz konstrukcję czeka proces certyfikacji na całym świecie; to podstawowy warunek zakupu przez jakąkolwiek linię lotniczą. Agencja Moody’s oceniła, że w związku z tym minie jeszcze kilka lat, zanim samolot trafi na rynek. Co więcej, analitycy wyrazili sceptycyzm, na ile będzie mu łatwo konkurować ze sprawdzonymi konstrukcjami zachodnich producentów, które mają za sobą setki tysięcy wylatanych godzin.
Pekin rozwija również rozwiązania informatyczne, które potencjalnie także mogą się stać towarem eksportowym. Największe chińskie firmy IT, jak Alibaba czy Baidu, są zaangażowane w tworzenie oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji, które potencjalnie może trafić do produktów oferowanych przedsiębiorstwom na świecie, choćby pod postacią systemów wsparcia sprzedaży. W tej kategorii również konkurują z gigantami, takimi jak Google, Facebook czy Microsoft, które przeznaczają olbrzymie środki na rozwój technologii.
@RY1@i02/2017/165/i02.2017.165.00000130b.801(c).jpg@RY2@
Chiny chcą zarabiać na nowoczesnych rozwiązaniach
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu