Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Praktyczne rozwiązanie jest zawsze lepsze od zakazu czy nakazu

11 października 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Michał Boni: Nie można przesadzić z regulacjami, bo to zabije innowacyjność. Nadmierna legislacja wprowadza zbyt sztywne wymogi w dziedziny, gdzie potrzebna jest elastyczność, a reguły zazwyczaj nie nadążają za rozwojem technologii.

Obecnie w Europie trwają prace nad licznymi regulacjami z zakresu nowych technologii. Czy gospodarka jest na to gotowa?

Moim zdaniem nie należy przeregulowywać. To największy błąd, bo zabija innowacyjność. Po pierwsze, nadmierne regulacje stwarzają sztywne rygory w sferze, gdzie potrzebna jest elastyczność, a po drugie i tak nie nadążają z reguły w czasie. Parlament pracuje nad jakąś regulacją rok czy półtora, a gdy kończy prace, okazuje się, że rozwiązania technologiczne poszły o wiele dalej, niż to przewidywano. Przykładowo sprawa algorytów: niedawno został opublikowany raport Europejskiej Agencji Praw Fundamentalnych o tym, czy mogą one dyskryminować. Dokument ten pokazał, że mogą, choćby w takich kwestiach, jak dobór pracowników do miejsca pracy, a także wielu innych sprawach związanych z badaniem preferencji poprzez profilowanie nas – uczestników i użytkowników sieci. O tym raporcie dużo się dyskutowało przez dobre dziewięć miesięcy. Ostatecznie, w porozumieniu z gigantami technologicznymi, udało się wypracować rozwiązanie, które broni przed tą dyskryminacją w sytuacji, gdy algorytm operuje danymi osobowymi. Przytaczam ten przykład, bo niektóry mówili, że należy wprowadzić prawo, które zakaże takiej dyskryminacji. Ale po co, skoro firmy technologiczne same dostrzegły problem i wprowadziły odpowiednie rozwiązanie. Praktyczne rozwiązanie jest zawsze lepsze od zakazu czy nakazu.

Niedawno rozpoczęły się prace nad regulacjami dotyczącymi sztucznej inteligencji. Czego możemy się po nich spodziewać?

Komisja przedstawiła w kwietniu komunikat i obecnie PE pracuje – może trochę za wolno – nad raportem. To nie jest portfolio legislacyjne, nie kreuje ono reguł, ale ma pokazać, jakie ramy działań organizacyjnych i instytucjonalnych oraz prawnych są potrzebne, by sztuczna inteligencja mogła się rozwijać w UE. Przede wszystkim chodzi o to, by rozwijała się podobnie lub identycznie w całej Unii, bo inaczej będziemy mieć inną strategię rozwoju maszyn uczących się we Francji, w Niemczech, Finlandii czy Polsce. I okaże się, że rozwiązania dotyczące maszyn uczących się, które mają wspomóc rozwój gospodarki, optymalizować procesy, prognozować, doradzać i uzupełniać pracę ludzką, np. w medycynie, są inne w każdym państwie, co byłoby absurdem! Więc chodzi o zharmonizowanie kierunków działań, polityk, a także rozwoju naukowego (podział zadań w ramach projektów finansowanych z UE: Horyzont 2020 i późniejszy: Horyzont Europa!) oraz ram dla reguł prawnych. A druga kwestia jest taka, że gdy mówimy o nowych technologiach, to w wielu dziedzinach są nam potrzebne jakieś zasady i pryncypia. Pytanie tylko, czy muszą one być w twardej regulacji, czy mogą być koregulacją albo nawet samoregulacją. To drugie rozwiązanie jest lepsze, bo jeśli zajdą gwałtowne zmiany technologiczne, to wystarczy zmienić kodeks dobrych praktyk, a nie całe twarde ustawodawstwo. Są też choćby kwestie odpowiedzialności cywilnej robotów czy maszyn wykonujących rutynowe czynności. Mamy w Unii ok. 70 aktów regulujących wymagania stawiane urządzeniom, aby one współpracowały z użytkownikami, nie tworzyły zagrożeń itd. Więc może nie trzeba specjalnej regulacji o sztucznej inteligencji, ale wystarczy dostosowanie przepisów już istniejących po dobrym ich przeglądzie, który właśnie trwa.

Sztuczna inteligencja wydaje się obecnie największym wyzwaniem dla prawodawców.

W tej kwestii wiele wątków wymaga namysłu. Niektórzy mówią o kodeksie etycznym, który ma być przedstawiony pod koniec roku. W UE trwają teraz różne debaty nad tym, jak sprostać wymogom etycznym i jak zapewnić sytuację, w której decyzje końcowe będą podejmowane przez człowieka, a nie maszyny uczące się, algorytmy czy sztuczną inteligencję wysokiej jakości. Więc byłbym ostrożny z regulowaniem. Etyka to moralność, to wrażliwość, to rozumienie, a nie tylko przepisy! Bardziej powinniśmy określić w pracach nad rozwojem sztucznej inteligencji w Europie, jakie kroki po kolei chcemy zrobić: jak ośrodki naukowe mają współpracować, jak inwestować w AI, jak karmić danymi maszyny uczące się, by ćwiczyć jakoś ich umiejętności (strategia dostępu do danych), jak chronić prywatność i zapewnić bezpieczeństwo cyfrowe. Niektóre reguły powinny być wpisywane w technologie od samego początku jako domyślne (by default).

Innym przykładem jest podatek cyfrowy, nad którym trwają prace. Według jednej z wersji miałby obejmować trzy dziedziny – usługi cyfrowe, zbieranie danych i funkcjonowanie platform. Firmy świata cyfrowego nazywają to raczej „domiarem cyfrowym”, by podkreślić, że on w nie uderzy. Pamiętam dyskusję na ten temat z udziałem Angeli Merkel, która w gronie ekspertów spytała, jak to będzie za pięć czy osiem lat, gdy wtedy wszystko będzie cyfrowe. Każdy rodzaj działalności każdego przedsiębiorstwa. Więc co obejmować podatkiem cyfrowym?

Jak rozumiem, podatek ten jest wymierzony w gigantów cyfrowych z USA?

Jeśli Europa chce być konkurencyjna, to warto też poczekać na raport OECD, żeby wprowadzić rozwiązania bardziej globalne niż tylko i wyłącznie europejskie. Żeby nie okazało się, że przez podatek czy domiar cyfrowy ucierpi gospodarka. Bo politycznie to ładnie wygląda, taki atak na firmy amerykańskie. Oczywiście one muszą płacić podatki w krajach, gdzie rezydują, gdzie są zarejestrowane i prowadzą działalność gospodarczą. Nie mogą jednak – jak to się profesjonalnie nazywa – optymalizować, tzn. unikać podatków, szukając jakichś kruczków prawnych. Ale to jest co innego niż dodawanie nowego podatku, który nawet nie wiadomo, od czego miałby być liczony.

Ostatnio parlament zajmował się kwestią przepływu danych nieosobowych.

Jakość maszyn uczących się zależy od tego, jak dobrze są wyuczone. A uczą się na danych. One wręcz żywią się danymi. W działaniu przedsiębiorców 20 proc. danych jest ustrukturyzowanych, a pozostałe 80 proc. – nie. W tym kontekście trwa dyskusja, jak zapewnić ten dostęp do różnorodnych danych. 4 października przegłosowano w PE przepisy o swobodnym przepływie danych nieosobowych. To bardzo ważne, bo pokazuje nam różne reguły, które mają nas otwierać na dane tak, byśmy mogli je sensownie wykorzystywać, także w ćwiczeniu maszyn uczących się.

Istotą patrzenia na związek między rozwojem technologii a regulacjami powinny być dwie sprawy. Pierwsza – nie dążyć do nadmiaru regulacji w sposób sztywny, bo to niszczy innowacyjność, a prawdziwym beneficjentem innowacyjności jesteśmy my – klienci, użytkownicy. I druga – technologie są dla ludzi, a nie ludzie dla technologii. Ten współczynnik ludzki jest kluczowy. To my musimy mieć kontrolę nad światem maszyn, algorytmów i sztucznej inteligencji i dlatego odpowiednie pryncypia są konieczne. ©

Michał Boni europarlamentarzysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.