Jesteśmy największym producentem w tej części Europy
Automatyzacja będzie generować nowe miejsca pracy, ale o innym charakterze – mówi Tomasz Haiduk, dyrektor branż przemysłowych, członek zarządu Siemens Polska
Mógłby pan wyjaśnić, czym dokładnie różni się przemysł 3.0, czyli ten polegający na automatyzacji, od przemysłu 4.0?
Podam przykład. Na spotkaniu przemysłu meblarskiego – który jest jednym z głównych motorów eksportowych gospodarki – poruszono problem zmiany wymiarów produkowanych mebli. Jeśli zakład dostanie zamówienie na szafę o kilka centymetrów węższą, to w przypadku linii 3.0 oznacza to nowy projekt oraz proces przystosowania na nowo linii produkcyjnej. W przypadku przemysłu 4.0 oznacza to wpisanie do komputera nowych wymiarów. Słowem produkcja może ulegać zmianie, nie trzeba produkować wielkimi seriami.
To następna rewolucja przemysłowa. Jak wpłynie na rynek pracy?
Polska jest obecnie największym zagłębiem produkcji w tej części Europy – jesteśmy „małymi Chinami”. Diagnoza zatem jest prosta – wyczerpaliśmy zasoby i cierpimy na brak pracowników. Narzekają na to wszystkie zakłady produkcyjne na terenie kraju, argumentując, że nie mogą zwiększyć mocy przerobowych, bo brakuje rąk do pracy. Dotyka to i małych, i dużych. Automatyzacja i robotyzacja to konieczność. Trafiliśmy na barierę, na którą nie ma innego remedium. Maszyny zmieniają rynek pracy. Tak było w XIX wieku, kiedy włókniarki protestowały przeciwko ich wprowadzeniu. Minikoparka zastępuje pracę 10 robotników z łopatami. Co więcej na takim rynku, gdzie koparki wykonują pracę robotników, potrzebne są zupełnie inne kwalifikacje. Zmiana charakteru produkcji jest naturalnym procesem, którego nie można zatrzymać. Trzeba podkreślić, że automatyzacja będzie generować nowe miejsca pracy – ale o innym charakterze.
Automatyzacja procesów produkcyjnych to co innego niż przemysł 4.0. Czy w Polsce już zachodzi rewolucja, czy jesteśmy dopiero na etapie automatyzowania?
Rewolucja 4.0 zachodzi w Polsce w sposób wyspowy. Nasze zakłady są bardzo zaawansowane, ale głównie te z kapitałem i technologią z Zachodu. Chodzi przede wszystkim o przemysł samochodowy. Każda nowo montowana linia spełnia kryteria przemysłu 4.0. Doskonałym przykładem jest postawiony przy udziale Siemens zakład VW Crafter we Wrześni – fabryka na jednej linii produkcyjnej produkuje rocznie 100 tys. samochodów w ok. 60 wariantach.
Jaka jest według pana kluczowa technologia, której wdrożenie gwarantuje przewagę konkurencyjną?
Dla mnie to jest efektywna komunikacja pomiędzy maszyną a światem IT, czyli Internet Rzeczy. Na bazie tej komunikacji można budować zupełnie nowe modele biznesowe. W tym momencie możemy podłączyć wszystko – dowolną linię technologiczną do chmury. Eksperci mówią, że jeżeli będą mieć dane, będą mogli zrobić wszystko – np. analizę dużej porcji danych. W tym momencie problem jest taki, że dostęp do danych jest ograniczony. To też przekłada się na badanie procesów logistycznych – śledzenie łańcucha dostaw. Przykładowo, przy odpowiednim wdrożeniu producenci czy klient będą wiedzieć, z której konkretnie skrzynki pochodzą pomidory w jego keczupie. Ważna – tak jak wspomniałem – w tym procesie jest technologia chmury, która pozwoli uniknąć utraty danych. Podobnie technologia blockchain, która buduje zaufanie do naszych danych.
Materiał powstał przy współpracy z Siemens
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu