Niemieckie porządki w świecie cyfrowym
Berlin nie chce biernie przyglądać się dominacji amerykańskich koncernów. Tworzy regulacje, które mogą zostać wdrożone w całej UE
Niemiecki rząd nie ukrywa irytacji, że gospodarka cyfrowa, w przeciwieństwie do tradycyjnych gałęzi przemysłu, znajduje się w rękach zagranicznych koncernów i że ich działania nie są regulowane na poziomie krajowym bądź unijnym. „Z dziesięciu największych światowych spółek giełdowych w 2018 r., siedem swoje działania opierało o wykorzystanie platform cyfrowych. Żadna z nich nie pochodzi z Europy” – skonstatował minister gospodarki RFN Peter Altmaier w poniedziałkowym tekście dla branżowego dziennika „Handelsblatt”.
Zaufany współpracownik kanclerz Angeli Merkel doskonale zdaje sobie sprawę, że brak sukcesów niemieckich, a szerzej unijnych firm powoduje, że Wspólnota ma znacznie mniejszą kontrolę nad coraz większą liczbą sfer życia obywateli. Komunikacja odbywa się w dużym stopniu przez kontrolowane przez Facebooka aplikacje, a zakupy w Niemczech coraz częściej dokonywane są za pomocą platformy zakupowej, którą administruje Amazon. Również tzw. gig-economy, gdzie osoba za pomocą wybranych platform internetowych decyduje się na wykonanie wybranego zlecenia, wymyka się niemieckim przepisom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.