Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Udawane drugie życie plastiku

Stolica Filipin, 2019 r.
Stolica Filipin, 2019 r.
13 lutego 2020
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Co druga wyrzucona tacka, butelka czy torebka nigdy nie trafi do recyklingu. Zasypujemy świat tonami śmieci, których nie sposób przetworzyć. Nie dlatego, że się nie da. Koncernom na tym po prostu nie zależy

Jeśli uważałeś, że recykling to żyła złota i sprytny szwindel, na którym zarabiają wszyscy oprócz prostego obywatela, to mam złą wiadomość. Wbrew powszechnym wyobrażeniom ten rynek przeżywa dziś kryzys, a obowiązkowa segregacja odpadów, która wzbudza tyle emocji w całej Polsce, wcale nie napycha kieszeni bogatym. Co najwyżej pozwala utrzymać się wielu polskim, lokalnym zakładom na powierzchni. Ceny surowców wtórnych pikują bowiem z miesiąca na miesiąc. A na horyzoncie nie widać szans na szybkie odwrócenie tego trendu.

– We wrześniu 2019 r. papiernie i zakłady przetwarzające makulaturę płaciły ok. 250 zł za tonę papieru i tektury. Dziś, kilka miesięcy później, te same firmy żądają już dopłaty 250 zł. Odpadów jest po prostu za dużo w stosunku do liczby zakładów, które mogą je przetworzyć. A firmy odbierające odpady muszą się ich pozbyć, bo za przetrzymywanie ich ponad dopuszczalny przepisami rok mogą zapłacić srogie kary – wyjaśnia Ewa Rakowska, dyrektor biura zarządu Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, która zrzesza spółki komunalne takie jak np. MPO. Jeszcze gorzej jest z folią. – W czerwcu 2017 r. płacili nam 380 zł za tonę. Dwa miesiące później cena spadła do 10 zł. Od 2018 r. wahała się od 10 zł do 1 gr za tonę. A od 2019 r. to my dopłacamy 280 zł za tonę folii, by ktoś ją w ogóle wziął – mówi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.