Dziś Ameryce łatwiej się zielenić
Joe Biden dziś lub jutro ogłosi, o ile USA chcą w nadchodzących latach obciąć emisje gazów cieplarnianych. Dziś taka deklaracja jest znacznie łatwiejsza niż kiedyś
Jutro rozpocznie się dwudniowy szczyt klimatyczny zwołany przez nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Biały Dom chce wykorzystać tę okazję do tego, aby po raz pierwszy podać do publicznej wiadomości, o ile chciałby zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych. Taką deklarację składa każdy kraj sygnatariusz porozumienia paryskiego, a Joe Biden – po krótkiej przerwie za prezydentury Trumpa – z powrotem zapisał Amerykę do globalnego paktu klimatycznego.
Najczęściej pojawiającą się liczbą w kontekście polityki klimatycznej Bidena jest „50 proc.”. To znaczy, że Ameryka zobligowałaby się obniżyć swoje emisje o połowę (w stosunku do poziomu z 2005 r.) już za niecałą dekadę, czyli w 2030 r. Inne gospodarki rozwinięte mają równie ambitne cele: Unia Europejska chce zmniejszyć emisje o 55 proc., a Wielka Brytania – o 68 proc. (w stosunku do poziomu z 1990 r.). Zanim Donald Trump wypisał Waszyngton z Paryża, Barack Obama deklarował, że USA w 2025 r. zmniejszą swoje emisje o 26‒28 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.