Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Niszczenie przemysłu niszczy ludzi

6 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Zwijanie przemysłu nazywa się dezindustrializacją. Różne bywają jej powody. Czasem to efekt działań wojennych, czasem decyzji politycznych oraz biznesowych. Bywa, że przyczyną jest przekonanie o nierentowności przedsięwzięcia. Nierzadko mamy do czynienia z chęcią wyeliminowania konkurencji. Albo chodzi o uwłaszczanie się na cudzym majątku. Bywa i tak, jak ostatnio, gdy ku przyspieszonej dezindustrializacji prze się w imię przekonania o konieczności ratowania klimatu. Okoliczności uruchomienia procesów odprzemysłowienia bywają najróżniejsze. Ale konsekwencje są zazwyczaj podobne – zwykle negatywne. O tym właśnie przypomina świeżutka praca Björna Breya (Norweska Szkoła Ekonomiczna NHH) i Valerii Ruedy (Uniwersytet w Nottingham).

O tym, że dezindustrializacja i dekarbonizacja gospodarki Wielkiej Brytanii w drugiej połowie XX w. były wyjątkowo niszczące, napisano już w przeszłości wiele. Mieliśmy tu do czynienia z sytuacją, gdy w górnictwie na Wyspach pracowało u progu lat 50. ok. 700 tys. ludzi. Dekadę później tylko połowa. Zaś lata 80. i 90. zaorały brytyjskie górnictwo właściwie do zera. Towarzyszące temu procesy społeczne zwykło się nazywać eufemistycznie transformacją. Dowodzono, że ludność zatrudniona w branży górniczej i okołogórniczej została po prostu przesunięta do prac czystszych, bezpieczniejszych oraz lepiej płatnych. Cały proces zaś zakończył się oczywistym sukcesem. Może nie od razu i nie dla wszystkich oczywistym, ale jednak sukcesem. Czyżby?

Praca Breya i Ruedy pokazuje, że tak nie było. Ekonomiści dowodzą, że skutki tak gwałtownej i forsownej dezindustrializacji utrzymują się w brytyjskim społeczeństwie do dziś. Dzieje się tak dlatego, że są one dziedziczone. Przechodzą z rodziców na dzieci, a z dzieci na wnuki. To dziedziczenie odbywa się pod wieloma postaciami. Mamy oczywiście biedę i niższy status społeczny. Ale to także gorsze zdrowie: niższy wzrost, większa podatność na ekstremalną wagę ciała i na choroby (cukrzycę, raka czy problemy z kręgosłupem). To wszystko widać w statystykach. Aż do dziś kolejne pokolenia ofiar dezindustrializacji stoją na słabszej pozycji startowej w wyścigu o dobre życie niż ich rówieśnicy o innym pochodzeniu. A skoro mamy inny start, to nie dziwmy się, że odmienne są także dalsze wyniki oraz osiągnięcia. To też widać w danych. Dostrzec można różnice w wynikach edukacyjnych, zakumulowanym bogactwie, długości życia itd.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.