Monitoring rzek się rozpłynął
Po zatruciu Odry dodatkowych 250 mln zł miało trafić na budowę automatycznego monitoringu rzek. Projekt trafił do Instytutu Rybactwa Śródlądowego, ten jednak nie miał doświadczenia w monitoringu środowiska i cały system zaczął budować od zera. Wątpliwości dotyczące zakupów sprzętu, faktur, podstaw prawnych monitoringu, a przede wszystkim braku jego efektów opisaliśmy rok temu po dziennikarskim śledztwie DGP. Nasze ustalenia potwierdziła teraz Najwyższa Izba Kontroli. Doszła m.in. do wniosku, że część pieniędzy była wydawana z pominięciem prawa zamówień publicznych, niekorzystnie dla IRŚ; osoby zatrudniane przy projekcie nie uczestniczyły w otwartych konkursach, a ich zarobki były często równe lub wyższe zarobkom dyrektora całego instytutu. Wszystko to nie przerodziło się jednak w sprawny system automatycznego monitoringu. © ℗ A6
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.