Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Ograniczanie emisji CO2 nie może szkodzić

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

W ZALEŻNOŚCI OD PRZYJĘTYCH KRYTERIÓW lista największych emitentów dwutlenku węgla na świecie może wyglądać całkowicie odmiennie. Raz będą to Stany Zjednoczone, w innym przypadku Chiny i Indie

W Cancún w Meksyku rozpoczęła się konferencja klimatyczna ONZ (COP16), która potrwa do 10 grudnia 2010 r. Niemal pewne jest, że w jej trakcie nie uda się ustalić zasad światowej redukcji CO2. Byłyby one szkodliwe dla rozwoju gospodarczego wielu krajów świata.

Jeżeli przyjmiemy, że należy liczyć wielkość emisji z danego kraju, to na czele będą Chiny i Stany Zjednoczone. Jeśli liczyć emisję CO2 na głowę mieszkańca, to Chiny plasują się dopiero w połowie światowej stawki. Międzynarodowa Agencja Energii (International Energy Agency) opublikowała kompleksowe zestawienie emisji CO2 przez wszystkie kraje świata. Z raportu wynika, że 10 największych emitentów CO2 na świecie odpowiedzialnych jest za 61 proc. emisji CO2. Największym emitentem są Chiny, następnie Stany Zjednoczone, Rosja, Indie, Japonia, Niemcy, Kanada, Wielka Brytania, Korea Płd. i Iran. W roku 2007 (ostatnie dane, które zebrała MAE) światowa emisja CO2 była na poziomie 29 Gt, z czego 10 największych emitentów wyprodukowało łącznie 18,8 Gt CO2.

W roku 2007 Stany Zjednoczone odpowiedzialne były za 20 proc. światowej emisji CO2, choć mieszka tam zaledwie 5 proc. ludności naszej planety. Chiny, odpowiedzialne za 21 proc. emisji CO2, zamieszkuje ok. 20 proc. ludności świata. Indie z 17 proc. udziałem w ludności świata odpowiadają jedynie za 5 proc. emisji CO2.

Zupełnie inaczej niż lista krajów - największych emitentów CO2 wygląda lista krajów z największą emisją CO2 na głowę mieszkańca. Do liderów tego zestawienia należą Stany Zjednoczone (19,1 t), Kanada (17,37 t), Australia (18,75 t) i Luksemburg (22,35 t).

Najwyższe wskaźniki emisji CO2 na głowę mają jednak stosunkowo nieduże kraje będące dużymi producentami ropy i gazu, jak Bahrajn (28,23 t), Kuwejt (25,09 t), Zjednoczone Emiraty Arabskie (29,91 t). Mistrzem świata został Katar z emisją 58,01 t CO2 na głowę.

Polska w roku 2007 miała emisję CO2 na głowę w wysokości 7,99 t, co było na poziomie zbliżonym do średniej europejskiej - europejskie kraje OECD emitowały średnio 7,48 t na głowę, a średnia dla 27 krajów Unii Europejskiej wynosiła 7,92 t. Wyższą emisję na głowę niż Polska odnotowały: Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Niemcy, Grecja, Irlandia, Holandia i Wielka Brytania.

W krajach powszechnie uznawanych za największych emitentów CO2, jak Chiny czy Indie, emisja CO2 na głowę jest na znacznie niższym poziomie niż np. w krajach Unii Europejskiej. W Chinach emisja CO2 na głowę wynosiła 4,57 t a w Hongkongu 6,26 t. W przypadku Indii ten wskaźnik jest jeszcze niższy i wynosi 1,18 t na głowę. Brazylia, postrzegana jako jedna z potencjalnych lokomotyw światowej gospodarki, emisję CO2 na głowę ma na poziomie 1,81 t.

Najmniejsza emisja CO2 na świecie jest jednak w państwach afrykańskich, gdzie średnia wynosi 0,92 t na głowę. Najmniejsze wskaźniki są w Erytrei (0,11 t), Etiopii (0,08), Mozambiku (0,09), Tanzanii (0,13) i Togo (0,14). Afrykańskim i światowym rekordzistą jest jednak Demokratyczna Republika Kongo z emisją 0,04 t CO2 na głowę.

Jeszcze inną metodą liczenia emisji CO2, zaproponowaną przez MAE, jest wielkość emisji na jednostkę wielkości PKB. Z zestawienia, gdzie wyliczono emisję CO2 (w kilogramach) na 1 dolara PKB (według cen z roku 2000) przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej (PPP) wynika, że w Stanach Zjednoczonych było to 0,50 kg, w Kanadzie 0,55 kg, a w Australii 0,59 kg.

Średnia dla 27 krajów Unii Europejskiej wynosiła 0,33 kg na 1 dolara PKB. W Europie Polska zajmuje drugie miejsce pod względem wielkości emisji z 0,57 kg CO2 na 1 dolara PKB, wyższa emisja była tylko w Czechach (0,58 kg).

Wśród europejskich krajów najmniejszą emisję mają w tym rankingu Austria (0,26 kg), Dania (0,29), Francja (0,21), Islandia (0,22), Irlandia i Włochy (po 0,28), Norwegia (0,19), Szwecja (0,15) oraz Szwajcaria (0,16). Polska była na podobnym poziomie co Chiny (0,61 kg CO2 na 1 dolara PKB), mniejszym wskaźnikiem mogły pochwalić się Indie (0,33).

Wielkość emisji CO2 na wysokość PKB wydaje się najbardziej wiarygodnym, tuż po emisji CO2 na głowę, wskaźnikiem emisyjności.

Całkowicie mylącym i błędnym jest z pewnością wskaźnik pokazujący emisję CO2 przez poszczególne kraje - to ciekawa informacja, niemogąca jednak stanowić racjonalnych podstaw do żądania redukcji emisji CO2 przez największych emitentów. Zrozumiałe jest przecież, że takie kraje jak Chiny, gdzie mieszka ponad 1 mld ludzi, muszą emitować więcej CO2 niż znacznie mniej ludne kraje Unii Europejskiej.

Większość krajów Azji i Afryki to kraje wciąż się rozwijające, które będą wykorzystywały wszelkie możliwe sposoby doścignięcia krajów rozwiniętych. Wśród tych sposobów jest stosowanie stosunkowo tanich paliw kopalnych, jak węgiel. Eksperci spodziewają się, że wkrótce roczne wydobycie węgla kamiennego przez Chiny przekroczy 3 mld t.

Podczas listopadowej prezentacji raportu MAE World Energy Outlook 2010, która odbyła się w Ministerstwie Gospodarki, dr Fatih Birol, główny ekonomista agencji, wskazywał, że główny scenariusz raportu (scenariusz nowych polityk) zakłada wzrost światowego popytu na energię pierwotną w latach 2008 - 2035 z ok. 12,3 mld t do ponad 16,7 mld t ekwiwalentu ropy naftowej (Mtoe), (ok. 1,2 proc. wzrostu rocznie).

Fatih Birol podkreślił, że paliwa kopalne - ropa, gaz i węgiel - pozostaną najważniejszymi surowcami energetycznymi w 2035 r. Ich stosowanie wiąże się z emisją CO2, co oznaczać będzie, że światowa emisja CO2 będzie rosła.

Nikt poważnie nie liczy na zawarcie w Cancún porozumienia w sprawie ograniczenia redukcji CO2. Negocjacje w tej sprawie mają się toczyć przez najbliższy rok, jeśli zakończą się sukcesem - co nie jest oczywiste - globalne porozumienie mogłoby zostać zawarte podczas kolejnej konferencji klimatycznej ONZ w Republice Południowej Afryki, która odbędzie się w grudniu 2011 r.

Obecnie brakuje warunków do zawarcia takiego porozumienia. Wiele krajów świata zmaga się wciąż ze spowolnieniem gospodarczym, wielu ekonomistów mówi o możliwości wystąpienia drugiego dna kryzysu.

Priorytetem krajów rozwijających się jest ich rozwój i raczej nie zgodzą się na przyjęcie zobowiązań mogących ten rozwój ograniczyć.

Dariusz Ciepiela

dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.