Dziennik Gazeta Prawana logo

Krajobraz po agresywnym rolnictwie

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Środowisko

Dyskusja o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych na świecie nie może ograniczać się tylko do dymiących kominów czy środków transportu. Musi uwzględnić rolnictwo - to najważniejsza konkluzja konferencji Global Landscapes Forum, która odbyła się w miniony weekend na Uniwersytecie Warszawskim. Wzięło w niej udział ponad 2 tys. osób z całego świata.

Traktowanie walki ze zmianą klimatu na serio wymaga wzięcia pod uwagę wzrostu liczby ludności, która w połowie wieku osiągnie 9 mld. - Już teraz 30 proc. gruntów użytkowanych przez człowieka zajmują tereny rolnicze, a rolnictwo odpowiada za 18 proc. emisji gazów cieplarnianych. To więcej niż transport - mówił Geoff Orme-Evans z Humane Society International.

Związane z tym problemy to przede wszystkim przeznaczanie coraz większego areału pod uprawy, jak np. w Paragwaju, gdzie przeprowadzono masową wycinkę lasu pod uprawy soi, na którą popyt napędzają producenci pasz i biopaliw. - Finansowanie z jednej strony zwiększenia areałów uprawnych, a z drugiej ochrony lasów to po prostu marnowanie pieniędzy podatników - krytykowała takie podejście Rachel Kyte, wiceprezes Banku Światowego ds. zrównoważonego rozwoju.

Dlatego uczestnicy konferencji proponowali tzw. podejście krajobrazowe, czyli takie, w którym przy podjęciu decyzji o wycince lasu bierze się pod uwagę całościowy obraz, a więc jak wpłynie ona na lokalną społeczność i czy nie zaburzy lokalnego bilansu wodnego. - W tym podejściu leży nasza nadzieja. Brak całościowego spojrzenia to recepta na katastrofę - powiedział Peter Holmgren, dyrektor Międzynarodowego Centrum Badań nad Lasami.

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.