Krajobraz po agresywnym rolnictwie
Środowisko
Dyskusja o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych na świecie nie może ograniczać się tylko do dymiących kominów czy środków transportu. Musi uwzględnić rolnictwo - to najważniejsza konkluzja konferencji Global Landscapes Forum, która odbyła się w miniony weekend na Uniwersytecie Warszawskim. Wzięło w niej udział ponad 2 tys. osób z całego świata.
Traktowanie walki ze zmianą klimatu na serio wymaga wzięcia pod uwagę wzrostu liczby ludności, która w połowie wieku osiągnie 9 mld. - Już teraz 30 proc. gruntów użytkowanych przez człowieka zajmują tereny rolnicze, a rolnictwo odpowiada za 18 proc. emisji gazów cieplarnianych. To więcej niż transport - mówił Geoff Orme-Evans z Humane Society International.
Związane z tym problemy to przede wszystkim przeznaczanie coraz większego areału pod uprawy, jak np. w Paragwaju, gdzie przeprowadzono masową wycinkę lasu pod uprawy soi, na którą popyt napędzają producenci pasz i biopaliw. - Finansowanie z jednej strony zwiększenia areałów uprawnych, a z drugiej ochrony lasów to po prostu marnowanie pieniędzy podatników - krytykowała takie podejście Rachel Kyte, wiceprezes Banku Światowego ds. zrównoważonego rozwoju.
Dlatego uczestnicy konferencji proponowali tzw. podejście krajobrazowe, czyli takie, w którym przy podjęciu decyzji o wycince lasu bierze się pod uwagę całościowy obraz, a więc jak wpłynie ona na lokalną społeczność i czy nie zaburzy lokalnego bilansu wodnego. - W tym podejściu leży nasza nadzieja. Brak całościowego spojrzenia to recepta na katastrofę - powiedział Peter Holmgren, dyrektor Międzynarodowego Centrum Badań nad Lasami.
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu