Ochrona przyrody musi nadążać za UE
PIOTR OTAWSKI Rząd nie będzie już szukał kolejnych pieniędzy w zasobach Lasów Państwowych. Nie planują też dodatkowych działań, które miałyby obronić się przed prywatyzacją
Na początku 2014 r. zostały uchwalone przepisy, które zobowiązały Lasy Państwowe m.in. do wpłaty 1,6 mld zł do budżetu państwa w latach 2014 i 2015. Jak wygląda ich sytuacja finansowa?
Od kilku lat utrzymuje się na dobrym poziomie. Wynika to m.in. z dobrej koniunktury drewna na rynkach światowych. Z danych na koniec listopada 2014 r. wynika, że LP odnotowały ponad 600 mln zł zysku brutto przy zakładanych 123 mln zł. Oczywiście wynik finansowy w grudniu może okazać się trochę gorszy ze względu na różne płatności, które muszą zostać uregulowane do końca roku, ale nie zmienia to faktu, że kondycja finansowa Lasów jest bardzo dobra. Nie przewidujemy zatem zakłóceń w przesyłaniu kolejnych transz pieniędzy do budżetu w 2015 r.
Czyli wbrew obawom nowelizacja ustawy o lasach nie zachwiała sytuacją LP?
Zostały ograniczone inwestycje, np. budowa dróg w lasach. Ale i tak zostało przeznaczonych na nie więcej środków niż średnio w latach 2002-2012. Wówczas LP realizowały średniorocznie inwestycje na poziomie 400 mln zł, a w 2014 r. - na ok. 650 mln zł. Nie sprawdziły się też obawy, np. związane ze zwolnieniami pracowników. Wręcz przeciwnie, LP zatrudniły w 2014 r. 200 osób. To najwięcej od kilkunastu lat. W 2015 r. planowane są kolejne nowe etaty.
Skoro Lasy są w tak dobrej kondycji, to czy rządu nie kusi, aby pozyskiwać od nich jeszcze więcej środków? Nowelizacja zapewniła je np. na budowę dróg lokalnych, potrzeb jest jeszcze wiele.
To była wyjątkowa sytuacja. Lasy miały wolne środki, które nie zostały zainwestowane. Poza tym nowelizacja z 2014 r. zobowiązała je również do zasilania budżetu państwa corocznie od 2016 r. 2 proc. ze swoich przychodów. Ten mechanizm zapobiega powstawaniu takich sytuacji. Wydaje się, że to powinno zamknąć drogę do sięgania po finanse LP. Jestem spokojny przynajmniej w dwóch sprawach. Po pierwsze, sytuacja finansowa Lasów jest na tyle dobra, że pozwoli im udźwignąć zobowiązania, które nałożyła na nie nowelizacja. Po drugie, nie ma obecnie żadnych planów, aby sięgać jeszcze po jakieś środki z tego źródła.
Właśnie do konsultacji społecznych trafił kolejny projekt nowelizacji ustawy o lasach. Zawiera głównie kwestie porządkujące. Czy nie obawia się pan, że w trakcie prac nad nim posłowie dorzucą swoje propozycje?
Nie da się tego wykluczyć, ale koalicja funkcjonuje i będzie odpierać rewolucyjne pomysły. Ta nowelizacja nie rozwiązuje wszystkich kwestii - jej głównym celem jest zlikwidowanie problemów, które są mało kontrowersyjne, ale utrudniają zarządzanie LP. Nie da się wykluczyć, że w trakcie prac w parlamencie powróci np. pomysł wpisania do Konstytucji RP zapisu, który uniemożliwi przekształcanie terenów leśnych na nieleśne, np. pod budowę dróg czy linii energetycznych. Wiadomo, że chcemy dążyć do zwiększania areałów lasów, ale nie za wszelką cenę. Musimy podejmować racjonalne decyzje, które są dla środowiska pomocne, ale też brałyby pod uwagę interes publiczny. Nie można na poziomie konstytucji wprowadzić takiego ograniczenia.
Ale ogólnie rząd popierał wprowadzenie do konstytucji zapisu, który zabraniałby prywatyzacji lasów.
Tak. Uzyskał on nasze poparcie, ale nie zdobył większości w parlamencie.
Czy ministerstwo będzie prowadziło dalsze prace nad pomysłem, aby ochronić lasy przed prywatyzacją?
Nie. Nie ma planów, aby zmienić charakter lasów państwowych. Wobec odrzucenia zmian w konstytucji nie ma takiej potrzeby na poziomie ustawowym, bo publiczny charakter lasów oraz sposób zarządzania nimi poprzez LP jest już na nim zagwarantowany.
Jakie działania podejmie resort środowiska w 2015 r.?
W trakcie konsultacji są dwie duże nowelizacje, za które odpowiadam. Pierwsza to zmiana prawa łowieckiego, a druga - ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie. Chcemy uchwalić je jeszcze w tej kadencji. Toczą się także prace nad nowelizacją ustawy o lasach, która dotyczy nielegalnego obrotu drewnem - czeka na posiedzenie rządu i już wkrótce trafi do Sejmu. Pracujemy też nad przeniesieniem do polskiego prawa unijnego rozporządzenia o inwazyjnych gatunkach obcych oraz przepisów, które są odpowiedzią na protokół z Nagoi o dostępie do różnorodności biologicznej i sprawiedliwym podziale korzyści.
Na czym te zmiany będą polegać?
Pierwsza dotyczy wprowadzenia systemu zwalczania obcych organizmów w polskim środowisku, chodzi np. o niektóre rośliny, które rozprzestrzeniają się i szkodzą przyrodzie, bo np. wypierają nasze rodzime gatunki. Druga kwestia to możliwość wprowadzenia w polskich przepisach zasad dostępu do zasobów naszego środowiska, np. określonej rośliny do produkcji leków, kosmetyków albo badań naukowych. Ale nie zamierzamy z niej skorzystać. Dostęp do naszych zasobów będzie nadal otwarty. Z analiz resortu wynika, że korzyści, jakie moglibyśmy odnieść z wprowadzenia tych ograniczeń, są niewspółmierne do wysiłku związanego z budową całego systemu. Unijne wymogi nakazują jednak wprowadzić mechanizmy kontroli podmiotów korzystających z zasobów bioróżnorodności państw, które wprowadziły regulacje w dostępie do nich. I takie przepisy musimy przyjąć. Nie wiem, czy uda się uchwalić te regulacje do końca kadencji. Musimy się jednak spieszyć, bo powinny być one wdrożone do polskiego prawa w I kwartale 2016 r.
Co jeszcze będzie przedmiotem pana uwagi w 2015 r.?
Musimy zakończyć prace związane z przygotowaniem działań finansowanych z nowej perspektywy unijnej na lata 2014-2020. Dobiegają końca konsultacje w tej sprawie z generalną i regionalnymi dyrekcjami ochrony środowiska, Lasami Państwowymi oraz parkami narodowymi. Musimy zaplanować, co będzie finansowane w najbliższych latach. Ten rok to będzie zakończenie przygotowywania tych projektów i rozpoczęcie ich wdrażania. Chciałem także rozpocząć prace nad nową ustawą o ochronie przyrody. Jesteśmy 10 lat w UE i widać, że ten akt w obecnym kształcie nie odpowiada potrzebom i dzisiejszym wyzwaniom. Zmiany do tej ustawy były wprowadzane wyrywkowo, co sprawia, że przestała ona być spójna.
Co trzeba w niej zmienić?
Trzeba uporządkować kwestię planowania dla różnych form ochrony przyrody, tj. parków narodowych czy krajobrazowych, rezerwatów przyrody i obszarów Natura 2000. Obecnie jest zbyt wiele różnych dokumentów planistycznych, często się one pokrywają i trudno je koordynować. Wydaje się, że ten wysiłek zamiast być kumulowany, idzie w zbyt wielu kierunkach. Zatem konieczne jest ich uproszczenie i skondensowanie planowania. Trzeba też wprowadzić rozwiązania techniczne dotyczące ochrony gatunkowej zwierząt i roślin. Zobaczymy też, jak zakończą się prace związane z przepisami o ochronie krajobrazu. W zależności od wprowadzonych zmian będziemy starali się te kwestie wpisać też do nowej ustawy o ochronie przyrody. W obecnej jej wersji brakuje też rozwiązań dotyczących zarządzania gatunkami, które są konfliktowe lub zagrożone wymarciem. Konieczne są także zmiany wymagań wobec ośrodków leczenia dzikich zwierząt albo stworzenia azyli dla tych, które nie mogą być przetrzymywane w mieszkaniach, a trafią do Polski. Nowych regulacji wymaga też sposób udziału organizacji ekologicznych w ochronie przyrody. W wielu państwach pozwala się im w większym stopniu partycypować w tych działaniach.
Planujemy też wprowadzić do polskiego porządku prawnego zapisy nowelizacji dyrektywy unijnej o organizmach genetycznie modyfikowanych. W styczniu prawdopodobnie Parlament Europejski zakończy nad nią prace. Dzięki niej łatwiej będzie zakazywać w Polsce uprawy roślin zmodyfikowanych genetycznie.
@RY1@i02/2015/002/i02.2015.002.18300070b.802.jpg@RY2@
FOT. WOJTEK GÓRSKI
Piotr Otawski, wiceminister środowiska, główny konserwator przyrody
Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu