Opłaty za wodę podtopią przedsiębiorców
Za kranówkę, której używamy w domu, nie zapłacimy więcej. Ale podrożeć może wiele innych produktów
Taki będzie efekt proponowanych stawek opłat za usługi wodne. Nad projektem rozporządzenia w tej sprawie kończy właśnie prace Ministerstwo Środowiska. Przepisy mają wejść w życie za miesiąc, 1 stycznia 2018 r.
Resort określił w nich opłaty za wodę - zmienne (które już są) i stałe (całkowicie nowe). Ministerstwo proponuje, aby do 31 grudnia 2019 r. obowiązywały maksymalne taryfy stałe: 500 zł za 1 m sześc. za pobór wód podziemnych i 250 zł za pobór wód powierzchniowych.
- Nie wiadomo, dlaczego od 1 stycznia 2018 r. do 31 grudnia 2019 r. mają obowiązywać stawki na najwyższym możliwym poziomie - zastanawia się Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan. - Wysokie stawki za wodę dotkną wiele branż - ostrzega.
Niepokojące wyliczenia przedstawiają w uwagach do projektu m.in. firmy włókiennicze, przemysł chemiczny, producenci opon, farb i klejów, leków, zakłady cementowe, rolnicy i wiele innych.
- Projekt zakłada drakońskie podwyżki cen wody, zarówno tej pobieranej do celów produkcyjnych, jak i ścieków, odprowadzania wód opadowych oraz opłat stałych. Jest to kolejny czynnik - po wzroście kosztów pracy i energii, który mocno przyczyni się do podwyższenia wydatków na prowadzenie działalności gospodarczej i zwiększy koszt wytworzenia - twierdzi Marek Radwański, prezes zarządu Polskiej Izby Lnu i Konopi. Jak mówi, firmy z branży włókienniczej, a szczególnie lniarskiej, zużywające duże ilości wody do celów produkcyjnych, na rynku światowym walczą z konkurencją chińską, dotowaną w różny sposób przez państwo.
- Każda podwyżka kosztów wytworzenia niesie duże ryzyko drastycznego spadku opłacalności produkcji, co w efekcie może doprowadzić inwestorów do decyzji o przeniesieniu firmy tam, gdzie obciążenia są niższe, aby móc w dalszym ciągu konkurować z firmami z Dalekiego Wschodu - uprzedza Radwański.
Dodaje, że oznaczałoby to utratę kilku tysięcy miejsc pracy, co może być szczególnie dotkliwe dla województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie funkcjonują największe zakłady tej branży.
- Największe zastrzeżenia mamy do opłat stałych proponowanych w projekcie - wskazuje z kolei Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego. - Według naszych symulacji proponowane stawki spowodują podwyższenie kosztów o ponad 50 proc. - wylicza.
I postuluje stopniowe podwyższanie opłat stałych, które na początek mogłyby wynieść 250 zł za wody podziemne i 125 zł za powierzchniowe.
- Zmiana ta pozwoli przygotować się przedsiębiorstwom do podwyżek, bez konieczności cięcia kosztów w innych pozycjach budżetów - argumentuje.
Niepokojące wyliczenia przedstawiają też producenci leków.
- Dla jednego naszego zakładu wzrost kosztów tylko za pobór wody i odprowadzanie ścieków wyniesie ok. 100 tys. zł netto miesięcznie - uważa Bożena Iwańczyk z PPF Hasco-Lek SA.
- To ogromny wzrost, który będzie miał wpływ na ceny produktów leczniczych. Taka sytuacja będzie dotyczyła wszystkich zakładów, które z uwagi na wymagania jakościowe muszą zużywać duże ilości wody i tym samym generują dużo ścieków, zużywają energię elektryczną i cieplną - wskazuje.
Jest prawdopodobne, że wszędzie tam, gdzie będzie to możliwe, firmy ostatecznie przerzucą koszty na klientów, podnosząc cenę produktu.
Zaproponowanymi stawkami zaniepokojone są także przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, które również za wodę będą musiały płacić więcej. Najłatwiej byłoby im przełożyć nowe obciążenia na podwyżki taryf dla mieszkańców. To jednak nie będzie proste.
Od 1 stycznia 2018 r. proponowane przez przedsiębiorców stawki za kranówkę i ścieki domowe będzie bowiem zatwierdzał nowy regulator cen - Polskie Gospodarstwo Wodne "Wody Polskie".
Urszula Mirowska-Łoskot
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu