Dekarbonizacja: konieczność czy straszenie czarnym ludem?
C zy nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stanie się twarzą transformacji klimatycznej UE? Pewnie przyjdzie nam trochę poczekać na odpowiedź na to pytanie, ale na razie dość stanowczo kreśli swoją linię, jeśli chodzi o podejście do środowiska, zmian klimatycznych, a co za tym idzie – także przemian energetycznych. Głośno mówi o konieczności dekarbonizacji Wspólnoty i chce bardziej ambitnych celów.
Na przykład redukcja emisji dwutlenku węgla w 2030 r. w porównaniu z rokiem bazowym 1990 miałaby wynieść nie zakładane obecnie 40 proc. (wiceminister środowiska Michał Kurtyka zapewniał mnie niedawno, że ten próg UE na pewno będzie w stanie osiągnąć), lecz 50, a może nawet 55 proc.
Zaraz ktoś powie, że przecież odpowiadająca za ok. 15 proc. globalnej emisji CO2 UE znowu obniża konkurencyjność przemysłu, a tak naprawdę doprowadzi do jego ewakuacji poza granice Wspólnoty. Owszem, to nie jest wykluczone. Ale kto pamięta „Rejs”, ten wie, że „na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy”. Dlaczego nie UE? Byle tylko na słowach się nie skończyło.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.