Unia przykręca śrubę
sektorowi non-ETS. Zapłacą budownictwo, transport i
rolnictwo - wstęp
Konieczność znaczącego
ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w sektorach
takich jak budownictwo, transport, rolnictwo czy sektor
komunalny - to jeden z tematów, nad którym
trwa i trwać będzie pewnie przez wiele
najbliższych miesięcy zażarta dyskusja,
której atmosfera zapewne przełoży się na
negocjacje w Brukseli. Komisja Europejska wychodzi bowiem z
założenia, że nie tylko wielki przemysł
musi się bardziej zaangażować w walkę ze
zmianami klimatycznymi, ale także inne branże
emitujące gazy, a nieobjęte systemem ETS. I
proponuje, by do 2030 r. emisja gazów cieplarnianych w
tych sektorach non-ETS została zmniejszona
łącznie o 30 proc. w porównaniu z 2005 r.,
przy czym dla każdego państwa ustalono odrębny
poziom redukcji (dla nas - 7 proc.). Tymczasem komisja
środowiska Parlamentu Europejskiego chce jeszcze
bardziej zaostrzyć przepisy. Otóż niedawno
stwierdziła, że już w pierwszych latach
kolejnej dekady emisja powinna zacząć spadać
poniżej tej notowanej w latach 2016-2018.