Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Energetyka się zazielenia, ale wciąż zbyt wolno

17 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wytwarzanie prądu na świecie w coraz większym stopniu opiera się na wietrze i słońcu – wynika z najnowszego raportu think tanku Ember, który zebrał dane z 48 krajów, gdzie wytwarza się ponad cztery piąte globalnej produkcji energii. W pierwszym półroczu 2020 r. te dwa źródła osiągnęły wspólnie 10 proc. W pięć lat ich udział się podwoił. Do liderów należą Niemcy, gdzie z wiatru i słońca wytwarza się ok. 42 proc. prądu. Polska z ok. 14 proc. lokuje się ponad światową przeciętną, ale poniżej unijnej, przekraczającej 20 proc.

Węgiel traci na znaczeniu. Najszybciej w Unii, gdzie odpowiada dziś za niecałe 10 proc. miksu, choć jeszcze w 2015 r. było to niemal 25 proc. W USA jego udział spadł z 33 do niecałych 17 proc. Stopniowe obniżanie znaczenia „czarnego złota” w miksie można zaobserwować w Chinach, które (podobnie jak Indie) wytwarzają z wiatru i słońca ok. 10 proc. swojego prądu. Powolne tempo dekarbonizacji przy gigantycznej skali produkcji sprawia jednak, że udział Chin w globalnej energetyce węglowej rośnie. Jak obliczył Ember, na chińskie elektrownie w ostatnim półroczu przypadało 54 proc. produkcji prądu opartej na tym surowcu, na Indie ‒ 10 proc., a na resztę Azji ‒ 17 proc. Coraz mniej węglowe są USA i UE, na które przypada odpowiednio 8 proc. i 4 proc.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.