Rosja może się przeliczyć w gazowej grze
Zachmann: W tym sezonie decyzje Gazpromu mogą namieszać na europejskich rynkach gazu. W ostatecznym bilansie nadmierne korzystanie z gazowej broni może jednak osłabić wpływy Moskwy w regionie
Po decyzji niemieckiego regulatora, Federalnej Agencji ds. Sieci Przesyłowych (BNetzA), o zawieszeniu procedury certyfikacji Nord Stream 2 do czasu ustanowienia niezależnego operatora w Niemczech wydaje się pewne, że gazociąg nie ruszy w tym sezonie grzewczym. Jak będzie to w najbliższych miesiącach wpływać na europejskie rynki gazu?
Dopuszczenie NS2 do eksploatacji przed wiosną już wcześniej było mało prawdopodobne. Teraz mamy w zasadzie pewność. Sytuacja na unijnym rynku gazu będzie jednak zależała od wielu czynników. Choć w pierwszej chwili po ogłoszeniu decyzji BNetzA widzieliśmy dynamiczne reakcje na giełdach, już po paru dniach ceny wróciły do wcześniejszego poziomu. Dziś widzimy, że Europa, choć jest to dla niej kosztowne, będzie najprawdopodobniej mogła uzupełniać deficyty dostaw z Rosji, przede wszystkim przy pomocy LNG, i - dopóki Gazprom spełnia swoje zobowiązania kontraktowe - raczej nie grozi jej poważny kryzys gazowy. Faktem jest natomiast, że za sprawą relatywnie niskiego zapełnienia magazynów, jeśli Gazprom utrzyma politykę ograniczania dostaw, UE będzie w tym sezonie bardziej niż zwykle narażona na wahania cen, np. w razie nagłego ochłodzenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.