Offshore celem dla państwowych koncernów
W dobie pandemii kontrolowane przez Skarb Państwa spółki wolą inwestować w farmy na morzu niż w węgiel lub atom
Rząd szuka sposobu na wsparcie generującego coraz większe straty górnictwa. Tradycyjnie ratunkowymi dla branży wydobywczej były spółki energetyczne. Te jednak wyraźnie obierają kierunek „na zielone”. W obecnych warunkach na horyzoncie nie widać też w kraju chętnych na atom. Wygląda na to, że szukanie oszczędności w spółkach przetrwa segment „offshore”, czyli farmy wiatrowe na morzu. Choć wymaga, według szacunków, nawet kilkunastu miliardów złotych wydatków na 1 GW mocy.
Spółka celowa PGE, która ma postawić farmy wiatrowe na Bałtyku, deklaruje w odpowiedzi dla DGP, że na dzisiaj nie widzi ryzyka dla realizacji swojego projektu. „Nie zmienia to faktu, że aktywnie monitorujemy otoczenie i przygotowujemy się na różne scenariusze wydarzeń” – czytamy. PGE Baltica zapewnia, że mimo pandemii obecnie prowadzone są prace planistyczne i postępowanie przetargowe dotyczące połączenia farm na morzu z siecią energetyczną na lądzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.