OZE w miarę odporne na kryzys pandemiczny
W czasie niepewności inwestorzy mogą postrzegać tę branżę jako atrakcyjną przystań. Może też mieć ona swój udział w pokryzysowym odbiciu
Branża zielonej energii powinna sobie relatywnie dobrze poradzić z kryzysem. Tak przynajmniej uważa Aleksander Śniegocki z think tanku WiseEuropa. – Trudno byłoby wskazać czynniki generujące problemy dla tych inwestycji w średnim i dłuższym terminie. Popyt na zieloną energię nadal będzie się utrzymywać, nawet w warunkach spadku ogólnego popytu na energię elektryczną – mówi Śniegocki.
Stoi za tym m.in. presja regulacyjna, bo Polsce jest nadal daleko od wymaganego przez Unię udziału OZE w ogólnym bilansie energetycznym. – Jest też presja rynkowa, bo te technologie są konkurencyjne kosztowo, szczególnie energetyka wiatrowa. Ona zachowuje atrakcyjność nawet przy niższych cenach pozwoleń na emisję CO2 – zaznacza Śniegocki. I dodaje, że także fotowoltaika powinna sobie poradzić, m.in. dlatego że korzysta z preferencji podatkowych dla prosumentów oraz ze wsparcia Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.