Dziennik Gazeta Prawana logo

Strategiczny cel: gazowa niezależność od Rosji

29 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Baltic Pipe i rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu to inwestycje, które sprawią, że będziemy mieć tańszy surowiec – gaz ziemny – a nawet będziemy eksportować jego nadwyżki do sąsiednich krajów. Wspomniane inwestycje są pokłosiem rządowej polityki dywersyfikacji źródeł dostaw gazu do Polski

W ostatnich dziesięcioleciach zapotrzebowanie na gaz ziemny rośnie na całym świecie. Surowiec ten ma bowiem bardzo szerokie zastosowanie – od zaopatrzenia gospodarstw domowych poprzez przemysł po wytwarzanie energii elektrycznej. W Polsce zapotrzebowanie na gaz ziemny w 2019 r. wyniosło 18 mld m sześc. Ponad połowę tego surowca trzeba było sprowadzić z Rosji. To i tak znacznie mniej niż dawniej, gdy nie mieliśmy praktycznie żadnych innych możliwości. Uzależnienie Polski od rosyjskiego Gazpromu zmniejszyło się w ostatnich latach m.in. dzięki budowie terminalu LNG w Świnoujściu, którego przepustowość wynosi obecnie 5 mld m sześc. gazu rocznie. Polska importuje też gaz z Niemiec, a krajowe wydobycie to ok. 3,8 mld m sześc. Jednak dopiero budowa Baltic Pipe o przepustowości 10 mld m sześc. rocznie oznaczać będzie pełne uniezależnienie się Polski od „kierunku wschodniego”.

Od 2022 r. nowy gazociąg ma nie tylko całkowicie zastąpić w roli głównego dostawcy gazociąg jamalski, ale spowoduje też, że Polska może stać się eksporterem nadwyżek gazu do sąsiednich państw. Wspólna inwestycja firm Gaz-System i duńskiego Energinet zaplanowana jest jako gazociąg dwukierunkowy. Poza tłoczeniem gazu ze złóż norweskich do Polski możliwe będzie także przesłanie 3 mld m sześc. tego surowca z Polski do Danii.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.